We wtorek Wielka Brytania stała się pierwszym krajem w Europie i piątym na świecie, w którym całkowita liczba zgonów z powodu Covid-19 przekroczyła 100 tys.

- Naprawdę nie zaskoczyłoby mnie, gdybyśmy zobaczyli kolejne 40-50 tys. zgonów, zanim to (epidemia) się wypali. Liczba zgonów w czasie fali wznoszącej będzie prawdopodobnie miała odzwierciedlenie w liczbie zgonów w fazie opadającej

 - powiedział Semple stacji BBC.

Ponad połowa spośród 100 162 ofiar śmiertelnych Covid-19 zmarła w ciągu ostatnich 76 dni. W marcu 2020 roku, zanim premier Boris Johnson ogłosił pierwszy lockdown, główny doradca brytyjskiego rządu Patrick Vallance ocenił, że jeśli liczba ofiar epidemii będzie mniejsza niż 20 tys., będzie to dobry wynik.

Semple dodał, że na każdego zmarłego z powodu Covid-19 przypada prawdopodobnie cztery lub pięć osób, które przeżyły, ale których zdrowie zostało zniszczone przez tę chorobę.

Tymczasem prof. Linda Bauld, ekspert ds. zdrowia publicznego z Uniwersytetu w Edynburgu, powiedziała, że obecna sytuacja Wielkiej Brytanii jest "spuścizną złych decyzji, które zostały podjęte, gdy złagodziliśmy ograniczenia".

W rozmowie z BBC oceniła, że niewystarczające skoncentrowanie się na śledzeniu kontaktów zakażonych oraz "absolutna niezdolność do uznania" konieczności zajęcia się podróżami międzynarodowymi również doprowadziły do bardziej śmiertelnej fali zimowej.