Wczoraj Borowiak wysłała w tej sprawie list do dyrektor placówki. Pytała w nim o kwestie związane ze szczepieniami przeciw COVID-19 w ostatnich dniach. Chciała wiedzieć, czym spowodowane było szczepienie osób poza kolejnością ustaloną odgórnie.

Pytała, ile osób spoza obowiązującej szpital listy zostało zaszczepionych. Prosiła o informacje, dlaczego szpitala mając szczepionki o krótkim terminie, nie zwrócił się do POZ. Tam w jej ocenie mogłyby zostać zaszczepione osoby powyżej 80. roku życia. "Z moich informacji wynika, że to szpital złożył zamówienie na taką partię szczepionek. Nie rozumiem, dlaczego później musiał szczepić osoby przypadkowe" - podkreśliła Borowiak.

Dziś posłanka PiS przekazała, że już zwróciła się do resortu zdrowia oraz NFZ o kontrolę placówki podległej Urzędowi Marszałkowskiego w Toruniu.

"Tłumaczenia nie są wiarygodne"

Nie przekonują mnie tłumaczenia dyrektor szpitala w tej sprawie. Przypominam, że jest to placówka węzłowa. To także jeden ze szpitali w województwie realizujących szczepienia populacyjne. Nie ma możliwości, aby szczepionki trafiły do szpitala poza systemem dystrybucji. Aby otrzymać szczepionki należy złożyć stosowne zamówienie

- wskazała Borowiak.

Dyrektor Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego im. błogosławionego księdza Jerzego Popiełuszki we Włocławku Karolina Welka przekazała, że szpital nie składał zamówienia na 1080 dawek szczepionki. Trafiły one dla placówki w czwartek - niejako "extra".

Brak takiego zamówienia potwierdziła podczas wtorkowej konferencji prasowej. Przekonywała, że zarówno ona, jak i pracownicy szpitala chcieli pomóc. Z jej relacji wynika, że zgłosiła się do nich jedna z hurtowni z informacją o rozmrożonej szczepionce. Dużą jej partię trzeba było zużyć do poniedziałku. 

Szczepili, ale nie znanych

Welka wskazała, że nie były w placówce szczepione żadne osoby znane, a cała akcja była transparentna.

Najpierw szczepiliśmy osoby z grupy 0. Te, dla których nie dojechała szczepionka zaplanowana na ubiegły tydzień. Gdy ta lista się wyczerpała dzwoniliśmy do innych osób z tej grupy

 - mówiła.

Mimo tego w sobotę pozostawało jeszcze ok. 500 dawek. Wówczas zdecydowano się na szczepienie m.in. osób zainteresowanych ze szpitalnej poczekalni. Nie umiała określić, czy wszystkie zaszczepiony osoby były z grupy 1, do której należą m.in. seniorzy. Przyznała jednak, że szczepione były po prostu osoby chętne, które zgłosiły się wówczas do szpitala. Szpital informował o dodatkowej partii szczepionek w mediach społecznościowych.

Dyrektor placówki nie rozumie zarzutów pod adresem władz i personelu szpitala. "Chciałabym serdecznie podziękować za sprawnie przeprowadzoną szybką akcję. Staraliśmy się pomóc" - dodała.

Różne oceny działań

Nieco inaczej sprawę przedstawia Ministerstwo Zdrowia.

Szpital w środę wieczorem otrzymał informacje o możliwości zamówienia szczepionek na weekend. Potwierdził zainteresowanie dodatkową partią i w czwartek złożył zamówienie na 1170 dawek. W czwartek wieczorem otrzymał dostawę szczepionek. Termin przydatności był do poniedziałku do godz. 12. Podkreślam, że taką możliwość miało kilka podmiotów i część z nich, podobnie jak szpital z Włocławka, skorzystała. Nikt nie był do zamówień namawiany czy zmuszany. Szpital sam podjął decyzję. Sam też określił wielkość dostawy

- przekazał rzecznik prasowy resortu Wojciech Andrusiewicz.

Marszałek województwa kujawsko-pomorskiego Piotr Całbecki (PO) wydał w środę oświadczenie w tej sprawie.

Postawa pani Karoliny Welki, dyrektora Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego we Włocławku, zasługuje na pochwałę. Mimo trudności, które łączyły się od początku z tym przedsięwzięciem, zdecydowała się przyjąć dostawę tysiąca osiemdziesięciu rozmrożonych już dawek szczepionek antycovidowych. Dziękuję personelowi placówki, który wykonał przy tej akcji 1000 procent normy. Warto przypomnieć, że cała akcja odbywała się w weekend. Mimo to udało się błyskawicznie zrealizować to trudne zadanie. Cieszę się, że wszyscy chętni pracownicy szpitala i placówek medycznych we Włocławku zostali zaszczepieni, a zwiększona "cudem" liczba szczepionek trafiła także do mieszkańców Włocławka

- napisał Całbecki.

Dodał, że "martwią, szczególnie w tej sytuacji, próby szukania nieprawidłowości po stronie szpitala".

Niestety, nie jest to pierwsza, lecz kolejna już w ostatnich latach próba oczernienia i pomówienia kierownictwa włocławskiej placówki. Bo czymże, jak nie próbą oczernienia, jest insynuacja o rzekomym zaszczepieniu rady społecznej szpitala czy członków zarządu województwa kujawsko – pomorskiego?

- dodał marszałek.