Boniek wyciągnął skalpel

  

Szok, niedowierzanie, wielkie zaskoczenie. Przypomnijmy, że jeszcze pod koniec listopada po zakończeniu rozgrywek Ligi Narodów prezes PZPN zapewniał, w kontekście spekulacji na temat zwolnienia Jerzego Brzęczka, że nie czas na skalpel. Po niecałych dwóch miesiącach jednak go wyciągnął i podziękował selekcjonerowi za dalszą współpracę. Uczynił to na niecałe dwa miesiące przed startem eliminacji mistrzostw świata i w roku Euro 2021.

Jerzy Brzęczek objął reprezentację w lipcu 2018 r. Jego bilans nie wygląda imponująco. Na 24 spotkania kadra zwyciężyła w 12, poniosła 7 porażek, a 5 meczów zakończyło się remisem. Bilans bramkowy 36-20 też wygląda skromnie. Dla porównania kadra Adama Nawałki w 50 meczach 26 razy triumfowała, przy 9 porażkach i 15 remisach. Przy bilansie bramkowym 99-49. A przecież za kadencji Nawałki Biało-Czerwoni częściej mierzyli się z wymagającymi rywalami. Wystarczy przypomnieć, że trzykrotnie spotykaliśmy się z naszymi zachodnimi sąsiadami. Jednocześnie nie można powiedzieć, żeby Brzęczek zawiódł jako selekcjoner kadry. Nawet Boniek mówił o zrealizowanych przez niego celach postawionych przez PZPN. Polacy awansowali do finałów Euro 2020, pozostali w elicie Ligi Narodów, a do kadry napłynęła świeża krew w postaci obiecujących młodych zawodników, jak Kamil Jóźwiak, Jakub Moder czy Sebastian Walukiewicz. Jednak styl prezentowany przez ekipę Brzęczka pozostawiał wiele do życzenia, poza tym niemal od początku pracy selekcjonera nie należał on do ulubieńców polskich kibiców. Cały czas parasol ochronny rozciągał nad nim Zbigniew Boniek. Po klęsce z Włochami z jednej strony pisał o fatalnej porażce, z drugiej bagatelizował ją, twierdząc, że to tylko jeden mecz. Wydawało się, że pozycja Brzęczka jest niezagrożona, tym bardziej że Boniek po ostatnim występie w Lidze Narodów dał do zrozumienia, iż Brzęczek zostaje.

Kulisy zwolnienia

Jeśli prezesowi PZPN chodziło o stworzenie medialnego spektaklu, to cel osiągnął. Czarnego scenariusza nie mógł się domyślać Jerzy Brzęczek, który został w zeszły poniedziałek zaproszony na spotkanie do siedziby związku na godz. 12. Podczas rozmowy Boniek oznajmił mu, że odwołuje go z funkcji selekcjonera. Prezes zapewniał później, że spotkanie odbyło się w przyjaznej atmosferze. Trudno jednak powiedzieć, że było to odwołanie z klasą. Brzęczek był na pewno rozczarowany i rozgoryczony. Nieczęsto się zdarza, żeby trener kadry był zwolniony po udanych eliminacjach, kilka miesięcy przed docelową imprezą. W Polsce takiego przypadku nie było w XXI w.

Światło na kulisy dymisji rzucił Boniek na czwartkowej konferencji prasowej, na której przyznał, że nie wyjaśnił selekcjonerowi powodów rozstania. Dziennikarz Piotr Żelazny na antenie Weszło FM stwierdził, że między obu panami na kilka dni przed spotkaniem doszło do ostrej wymiany zdań przez internet. W mediach pojawiły się też informacje, jakoby Brzęczek rozważał swoją dymisję jeszcze w listopadzie. Powodem miała być ingerencja Bońka w sztab selekcjonera. Decyzję o dymisji Boniek podjął jednoosobowo, nie konsultował jej ze współpracownikami, kapitanem reprezentacji czy piłkarzami. Przed podaniem informacji do publicznej wiadomości o sprawie wiedziało zaledwie kilka zaufanych osób z otoczenia prezesa. Zaskoczeni byli więc nie tylko kibice, eksperci, działacze, lecz także sami piłkarze. Nasuwa się pytanie o główny powód rezygnacji z usług Brzęczka akurat teraz. Prezes PZPN terminu zwolnienia bronił potrzebą chłodnej analizy postępów gry reprezentacji, która doprowadziła go do wniosku, że dalsza praca Jerzego Brzęczka nie daje możliwości jej rozwoju. Podkreślał, że dostrzegał marazm, który ogarnął Biało-Czerwonych.

Za, a nawet przeciw

Lech Wałęsa jest autorem wielu osobliwych powiedzonek. „Jestem za, a nawet przeciw” weszło na stałe do języka polskiego i chyba najlepiej oddaje mój stosunek do decyzji Bońka. Trudno nie zgodzić się z fachowcami, którzy wskazują na liczne słabości kadry Brzęczka. Brak wyraźnego stylu, pomysłu na grę, którego zalążki obserwowaliśmy z europejskimi słabeuszami lub średniakami. Mecze z najlepszymi obnażały niemoc kadry. Byłego selekcjonera obciąża też fakt blokady Roberta Lewandowskiego, którego atuty nie zostały w kadrze odpowiednio wykorzystane. Wygrane eliminacje nie mogły zaciemnić obrazu kadry. W eliminacjach punktowaliśmy europejskich przeciętniaków, ale gra daleko odbiegała od ideału. Dlatego wielu komentatorów decyzję prezesa przyjęło z ulgą. Niektórzy, jak Dariusz Dziekanowski, twierdzą, że zapadła ona zdecydowanie za późno, jednocześnie przyznają, że wiele do życzenia pozostawia sposób dymisji.
Jednak nie wszystko w dymisji Brzęczka da się racjonalnie wyjaśnić. Dlaczego Boniek tak długo z nią zwlekał, skoro widział, że kadra się nie rozwija? Dlaczego cały czas dawał do zrozumienia, że pozycja selekcjonera jest przynajmniej do Euro niezagrożona? Czy tak radykalna zmiana u progu ważnych eliminacji i finałów jest faktycznie konieczna? Wątpliwości jest więcej. Odpowiedzi na niektóre pytania poznamy dopiero za kilka miesięcy.

Decyzję Bońka krytykuje były piłkarz, a obecnie ekspert telewizyjny Grzegorz Mielcarski. Podkreśla, że Brzęczek zrealizował wszystkie trzy cele przed nim postawione. Przyznaje, że styl pozostawiał wiele do życzenia, ale pytanie brzmi: czy w piłce nożnej bardziej liczy się styl czy efekt? Mielcarski zwraca też uwagę na nieelegancki sposób pożegnania z Brzęczkiem. „Nie życzyłbym wrogowi takiej dymisji” – dodaje.

Paulo Sousa i co dalej?

Podczas czwartkowej konferencji prasowej poznaliśmy nowego selekcjonera, którym został 50-letni Portugalczyk Paulo Sousa. Lista klubów, w których grał w czasach kariery piłkarskiej, robi wrażenie: Juventus Turyn, Borussia Dortmund, Inter Mediolan to tylko część klubów z imponującego dorobku Portugalczyka. Jako trener nigdy nie kierował reprezentacją. Krótko był asystentem w reprezentacji Portugalii. Jako szkoleniowiec klubowy nie zagrzał nigdy miejsca na dłużej. Z Maccabi Tel Awiw i FC Basel zdobywał mistrzostwa kraju. Nie ustrzegł się jednak wpadki. Ostatni klub, który prowadził – Bordeaux, grał fatalnie, bez pomysłu i polotu.
Za dwa miesiące ruszają kwalifikacje do mistrzostw świata, w czerwcu Euro 2021. Czasu na poznanie kadrowiczów i eksperymenty jest bardzo niewiele, choć trudno przypuszczać, żeby nowy selekcjoner przeprowadzał rewolucję kadrową, bo lepszych piłkarzy niż sprawdzonych za kadencji Brzęczka nie mamy. Na ile Paulo Sousa w tak krótkim czasie będzie w stanie wprowadzić swój pomysł na grę? Musi zdawać sobie sprawę z dużej presji, która będzie na nim ciążyła. Jerzy Dudek twierdzi, że gorzej jak w ostatnim czasie kadra grać nie może. Czy portugalski trener tchnie w nią nowego ducha? Jeśli się to uda, wraz z Bońkiem będą przez kibiców noszeni na rękach, ale kiedy Biało-Czerwonym na Euro 2021 powinie się noga, na Portugalczyku i prezesie Bońku fani nie zostawią suchej nitki.
 

 


Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

     
Źródło: Gazeta Polska Codziennie

Wczytuję komentarze...
Tagi

  

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

     
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | Gazeta Polska Podcasts