Siły te będą ochraniać Kapitol na wypadek gwałtownych demonstracji zbiegających się z procesem Trumpa w Senacie, który rozpocznie się w drugim tygodniu lutego. Do połowy marca na ulicach Dystryktu Kolumbii pozostać ma pięć tysięcy żołnierzy Gwardii Narodowej.

Stacjonujący w Waszyngtonie wojskowi twierdzą, że nie otrzymali dokładnych i wyczerpujących informacji na temat przedłużenia ich służby w stolicy - pisze Politico. Źródła w Gwardii utrzymują, że żołnierzom nie powiedziano o żadnym konkretnym zagrożeniu, ale władze federalne są zaniepokojone ewentualnymi niepokojami.

Jeden z członków Gwardii, który przebywał na Bliskim Wschodzie, a teraz stacjonuje w Waszyngtonie, w rozmowie z Politico określił warunki panujące w stolicy jako "wyjątkowo trudne".

- Morale wśród żołnierzy jest niskie

- ocenia portal. Wojskowi narzekają na konieczność stania na warcie godzinami w pełnym ekwipunku, z ograniczonym dostępem do żywności i wody, a potem na czekanie godzinami na transport do hoteli. Część z nich pierze ubrania w hotelowych zlewozmywakach, bo nie ma dostępu do pralni.

Niektórzy kupują z własnej kieszeni żywność, aby uzupełnić skąpe posiłki, które otrzymują. Nawet gotowe do spożycia dania są trudne do zdobycia ze względu na problemy logistyczne i transportowe.

Zdecydowana większość członków Gwardii nie jest pełnoetatowymi żołnierzami i wykonuje równolegle inne prace. Wielu z nich to strażacy czy pracownicy małych firm. Ich rodziny podczas pandemii zmagają się często z finansowymi problemami, a wyzwaniem jest opieka nad dziećmi, gdy szkoły są zamknięte. Dla wielu żołnierzy rozmieszczenie w Waszyngtonie oznacza kilkutygodniową utratę wyższych zarobków na cywilnych stanowiskach.