Europejski wstyd przed krzyżem, czyli chrystianofobia we współczesnym świecie. Ks. Cisło: „Także w Polsce wymazujemy krzyż”

Warto zauważyć, że nasi bracia w Syrii czy w Iraku oddają życie za krzyż, a my się znaku krzyża wstydzimy. To jest właśnie europejski wstyd przed Chrystusem – mówi w wywiadzie dla „Codziennej” ks. Waldemar Cisło, profesor nadzwyczajny Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie, zaangażowany m.in. w niesienie pomocy materialnej, medycznej i duszpasterskiej dla uchodźców oraz prześladowanych chrześcijan w Syrii i w innych krajach ogarniętych wojną.

pixabay.com/Taken

Beata Mańkowska: Dotarły do nas okropne wiadomości z Etiopii. Co najmniej 750 osób zginęło w masakrze przed kościołem Matki Bożej z Syjonu w Aksum.

Ks. Waldemar Cisło: Musimy zwrócić uwagę na dwie rzeczy. Mamy tam do czynienia z dwoma ludami, które weszły ze sobą w konflikt. Od wielu lat w Etiopii rządzą Amharowie i mamy też konflikt z plemieniem Tigraj. To jest konflikt polityczny, narodowościowy. My tego nie rozumiemy, ale to nam też obrazuje to, co się stało w Rwandzie, kiedy Tutsi i Hutu mordowali siebie nawzajem. Dla nas jest to nie do pomyślenia, nie jesteśmy sobie w stanie w Europie wyobrazić, jak silne są te więzy plemienne. I tutaj mamy do czynienia z konfliktem dwóch „narodów”, które tam żyją. Konflikty etniczne pogłębiane są przez biedę, a także tysiące uchodźców, m.in. z Sudanu oraz Erytrei.

Jaka powinna być nasza reakcja, co możemy zrobić, by pokazać, że sprzeciwiamy się takim rzeziom na chrześcijanach?

Oczywiście musimy protestować, bo każde życie jest ważne. Walczymy dlatego o życie naszego obywatela, który w Wielkiej Brytanii został skazany na śmierć głodową. A tu zostało zamordowanych 750 osób. Wcześniej też mieliśmy w innych miejscach przypadki mordowania chrześcijan. Świat chyba za mało reagował. Pamiętajmy o tym, że premier Etiopii otrzymał Pokojową Nagrodę Nobla. I tutaj mamy taki konglomerat problemów. Co możemy robić? Na pewno potępiać. Politycznie, myślę, że rząd powinien naciskać, żeby nie dochodziło do ludobójstwa, żebyśmy nie mieli kolejnego kraju, z którym sobie nie poradzimy. Tych źródeł niepokoju będzie za dużo, a ludzie tam naprawdę cierpią. I to są uchodźcy, chociażby z Sudanu Południowego, którzy są niesamowicie biedni. Czasem muszą przeżyć za mniej niż dolara dziennie. Nauczyciela w Sudanie Południowym za miesięczną wypłatę stać na 40 kg grochu. Najczęściej jest tak, że cierpią najsłabsi, czyli starcy, kobiety i dzieci.

O prześladowaniu chrześcijan mówi się od dawna. Ale czy możemy mówić o natężeniu tego zjawiska w ostatnim czasie?

Ta sytuacja jest dynamiczna. Zmieniają się rejony. Pamiętam wystąpienie stałego przedstawiciela Ojca Świętego przy ONZ sprzed kilku lat, w którym na podstawie raportów watykańskich podawał on, że rocznie 170 tys. chrześcijan ginie za wiarę, czyli co trzy minuty ktoś jest zabijany tylko dlatego, że jest wyznawcą Chrystusa. Ostatnie raporty są trochę łagodniejsze, przez kilka lat było to 105 tys., co nam dawało morderstwo co 5 minut, ale to jest wciąż ogromna rzesza ludzi, którzy giną tylko ze względu na nietolerancję religijną. Kolejnym punktem, na który warto zwrócić uwagę, są wypowiedzi Jana Pawła II i Benedykta XVI, że wieki XX i XXI to wieki męczenników – ok. 45 mln chrześcijan w tym okresie zostało zamordowanych ze względu na wyznawaną wiarę. To są dane, które nas porażają, a z drugiej strony widzimy, jaka jest reakcja świata. Zresztą mieliśmy wiosnę arabską i wtedy jako stowarzyszenie Pomoc Kościołowi w Potrzebie próbowaliśmy zainteresować Unię Europejską tym tematem – niestety nie spotkało się to z żadną reakcją. Poza tym to, co dzieje się w Europie, również napawa nas niepokojem. Do tej pory docierało do nas z Iraku czy Syrii, że ścinano głowy chrześcijanom, a kilka tygodni temu mieliśmy informację z Nicei, że zostały zamordowane osoby, które się modliły w kościołach. We Francji, która próbuje się kreować na wzór wolności, mamy 800 ataków na miejsca kultu religijnego rocznie. A pożar katedry Notre Dame uświadomił nam wszystkim, jak źle się dzieje.

Czy to, co się dzieje w Europie, to jeszcze nietolerancja, czy już prześladowanie?

Myślę, że możemy już mówić wręcz o chrystianofobii. I tu warto odnieść się do wpisu posłanki Lewicy [Małgorzaty Prokop-Paczkowskiej] w sprawie mordu w Etiopii. Żąda się poszerzania sfer akceptacji, nie mając żadnej kultury, już nie mówię o tolerancji czy o wiedzy.

A co może być przyczyną tego, że nawet w Europie dochodzi do takich zdarzeń jak mordowanie modlących się wiernych czy podpalanie kościołów, katedr?

Myśmy się pochylali nad Londynem początkowo, że tam nie ma nazwy „Boże Narodzenie”, lub nad tym, że w Parlamencie Europejskim nie było szopki. To jest właśnie europejski wstyd przed krzyżem, przed Chrystusem. Warto zauważyć, że nasi bracia w Syrii czy w Iraku oddają życie za krzyż, a my się znaku krzyża wstydzimy. Europa ma taką tendencję i to można zauważyć w wielu krajach, niestety także w Polsce, że wymazujemy krzyż, wymazujemy chrześcijaństwo. 

 

Źródło: Gazeta Polska Codziennie, niezalezna.pl,

#Gazeta Polska Codziennie

Beata Mańkowska
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo