Tygodnik "Newsweek" w nowym wydaniu zamieścił kolaż zdjęć, którego centralną postacią jest były szef PO, były premier Donald Tusk, a wokół niego liderzy partii opozycyjnych: Borys Budka (PO), Włodzimierz Czarzasty (SLD), Władysław Kosiniak-Kamysz (PSL), Szymon Hołownia (Polska 2050) oraz prezydent stolicy Rafał Trzaskowski (wiceszef PO, Ruch Wspólna Polska) oraz tytuł "Piątka Tuska". "Tylko zjednoczona opozycja może wygrać wybory z PiS. Trzeba będzie wznieść się ponad urazy i antypatie, ale musi być ktoś, kto będzie łagodził spory, szukał kompromisów. Takim arbitrem może być Donald Tusk" - przekonuje redaktor naczelny pisma Tomasz Lis.

Czarzasty był pytany w Radiu ZET w kontekście okładki i tematu numeru "Newsweeka", czy były premier i były szef PO Donald Tusk jest "wybawieniem dla polskiej polityki".

"Dlaczego Donald Tusk nie startował w wyborach prezydenckich? Miał szansę, żeby wrócić do polskiej polityki.(...) Obawiał się, że nie ma wystarczającego potencjału, aby zjednoczyć siły opozycyjne, o czym uczciwie mówi. Nie wydaje mi się, żeby w ciągu tego roku coś się zmieniło"

- ocenił wicemarszałek Sejmu. Według niego, "Donald Tusk ma sporo do zrobienia w Europejskiej Partii Ludowej (której jest szefem – red.)".

Wspólna lista

Czarzasty dopytywany, czy jest możliwa wspólna lista opozycji w wyborach parlamentarnych w 2023 roku, zaznaczył, że "taką decyzję trzeba będzie w pewnej chwili podjąć przed wyborami".

"To jest też tak, że od kilku miesięcy są prowadzone rozmowy między Lewicą, PSL i Platforma Obywatelską na temat tego, co nas łączy i w tej chwili mamy bardzo zaawansowane rozmowy. Nie jest tak, że tych rozmów nie ma"

- przekazał polityk Lewicy. Ocenił także, że nie spodziewa, aby Lewica uzyskała 30 proc. głosów w najbliższych wyborach parlamentarnych. "O 20 proc. będziemy walczyć" - dodał. Dlatego - jak podkreślił Czarzasty - "przy obecnej ordynacji wyborczej musimy szukać partnerów".

W tej samej sprawie – zjednoczenia opozycji pytany był Władysław Kosiniak-Kamysz. Czy dla niego dobrym pomysłem jest to, aby PSL szedł w jednym bloku opozycyjnym, aby z Donaldem Tuskiem jako patronem pokonać w wyborach PiS?

"Od wyborów w 2019 roku, a tak naprawdę na kilka miesięcy przed wyborami parlamentarnymi w 2019 roku przedstawiłem propozycję dwóch bloków na opozycji: bloku centrowego i bloku liberalno-lewicowego" - powiedział. "Wtedy była niechęć do stworzenia takiej formuły dla opozycji, poszły trzy bloki - okazało się to nieskuteczne, PiS rządzi dalej" - dodał.

"Zakładnicy wspólnej listy"

Prezes ludowców ocenił, że dwa bloki na opozycji okazałyby się skuteczne. "Jestem wierny tej strategii budowania dwóch bloków" - powiedział. "PSL-Koalicja Polska będzie współtworzyło centrowy blok, i moim zdaniem powinien być współtworzony drugi blok, liberalno-lewicowy, i wtedy z dwóch stron można wygrać z PiS-em" - podkreślał.

"Nie bądźmy zakładnikami tylko jednej, wspólnej listy, bo ona niestety przegrała wybory europejskie. My to przetestowaliśmy. To nie jest tylko przeczucie - to jest doświadczenie"

- przekonywał w Radiu Plus Kosiniak-Kamysz.

Dopytywany, czy dla PSL jest to temat zamknięty, aby ludowcy szli w "antyPiS-owskim sojuszu" pod patronatem Donalda Tuska, prezes PSL odpowiedział, że należy się poruszać w ramach możliwych scenariuszy.

"Moim zdaniem bardzo trudnym, ale możliwym scenariuszem, jest stworzenie dwóch bloków, bo ja nie widzę możliwości połączenia na jednej liście (posła KP) Marka Biernackiego i (posłanki KO) Klaudii Jachiry z drugiej strony"

- powiedział.

Jak dodał, "jeden wspólny blok wydaje się dzisiaj po pierwsze nieskuteczny, i to jest rzecz najbardziej go eliminująca".

Hołownia - projekt się nie sprawdził

Czarzasty był także pytany o to, jak ocenia działania Szymona Hołowni, lidera ruchu Polska 2050.

"Szymon Hołownia zapowiadał, że będzie rozszerzał potencjał ludzi głosujących na siebie, nie tylko podpierał z jednej lub drugiej partii, tylko rozszerzał o osoby, które nie głosowały do tej pory. Ale tak się nie dzieje, bo elektorat przewala się w tej samej grupie" - powiedział.

"Jedyny zarzut (do Szymona Hołowni) mam taki, że miesza w tym samym kubku herbaty. Nie widzę tysięcy ludzi głosujących na PiS, którzy zaczęli głosować na Hołownię, a taka była rola tego projektu na początku, więc pod tym względem projekt się nie sprawdza"

- mówił wicemarszałek Sejmu.

Według Czarzastego, "wcześniej czy później strona demokratyczna będzie musiała ze sobą współpracować, interesy Polski są ważniejsze niż interesy jakiejkolwiek struktury politycznej, bo takie mam podejście co tego, co się dzieje".

Pytany, czy jego zdaniem, osoby z ruchu Polska 2050 znajdą się w Sejmie po wyborach parlamentarnych w 2023 roku, ocenił, że "wątpi w to".