- Uważam, że zachowałem zdroworozsądkowy spokój i czekałem na to, że wynik będzie potwierdzony urzędowo, a nie będzie jedynie wynikiem sondażowym, ogłoszonym przez stacje telewizyjne

 - zaznaczył prezydent zapytany w TVN24 o sposób, w jaki pogratulował nowemu prezydentowi USA Joe Bidenowi zwycięstwa w wyborach.

Jak dodał, wynik wyborów był wówczas "niewyraźny". "Uważam, że zachowałem się wtedy rozsądnie. Tak się robi w dojrzałej i poważnej dyplomacji. W odpowiednim momencie wystosowałem pisemną depeszę i dostałem na tę depeszę odpowiedź" - wskazał Andrzej Duda.

Prezydent stwierdził też, że to część mediów szuka w tym zdarzeniu problemu.

- Ja tego problemu nie widzę. Nie widzę, by Joe Biden robił z tego jakikolwiek problem

- dodał. Wskazał też, że sam otrzymywał gratulacje już po ogłoszeniu wyników wyborów prezydenckich przez PKW.

Andrzej Duda zapytany z kolei, czy ma jakieś wątpliwości co do uczciwości ostatnich wyborów prezydenckich w USA zaznaczył, że "sprawa wyborów jest rozstrzygnięta i nie ma co tutaj dyskutować".