Gwardia Narodowa (National Guard, NG) to element amerykańskich sił rezerwowych. Składa się zarówno z zawodowych żołnierzy jak i takich, którzy służą „na pół etatu” i są powoływani pod broń wtedy, kiedy istnieje taka potrzeba. Tych drugich jest znacznie więcej. Co ciekawe, ma podwójne dowództwo – każdy stan ma swoją własną NG, która podlega bezpośrednio pod jego gubernatora, ale w razie potrzeby dowództwo nad nią może też przejąć prezydent USA, od kilkunastu lat nie musi ich nawet w tym celu pytać o zgodę. Żołnierze NG są często używani do zadań wewnątrz kraju, takich jak tłumienie zamieszek czy niesienie pomocy w trakcie klęsk żywiołowych. 

Wydarzenia z 6 stycznia, kiedy tłum wdarł się do budynku Kapitolu, sprawiły, że podczas inauguracji Joe Bidena zastosowano nadzwyczajne środki ostrożności. Do Waszyngtonu ściągnięto z poszczególnych stanów aż 25 tysięcy żołnierzy NG – to dziesięć razy więcej, niż obecnie stacjonuje w Iraku czy Afganistanie. Z obawy przed „prawicowymi ekstremistami” każdy z nich został również prześwietlony przez FBI, efektem tej gigantycznej operacji kontrwywiadowczej było odesłanie dwóch żołnierzy do domów z powodu komentarzy w mediach społecznościowych i odsunięcie dziesięciu kolejnych z niezwiązanych z tym, nieujawnionych powodów. 

Szybko wyszło na jaw, że żołnierze pilnujący Bidena, nie zostali przyjęci w Waszyngtonie zbyt ciepło. Internet szybko obiegły zdjęcia zmęczonych żołnierzy, którzy byli zmuszeni do odpoczywania bezpośrednio na marmurowych posadzkach Kapitolu. Dopiero kiedy wybuchło z tego powodu oburzenie rozdano im składane łóżka.

Wczoraj wyszło też na jaw, że Policja Kapitolińska zabroniła jednemu oddziałowi, liczącemu ok. 5 tysięcy żołnierzy, spędzania przerw pomiędzy 12-godzinnymi wartami w budynku Kapitolu. Zamiast tego wysłano ich do pobliskiego garażu, w którym nie było żadnych udogodnień, nawet krzeseł czy łóżek polowych. Nie było tam też zasięgu telefonów, a żołnierze mieli do dyspozycji jedno gniazdko i jedną toaletę. Garaż nie był też ogrzewany, a temperatura w Waszyngtonie nie jest obecnie szczególnie wysoka.

„Wczoraj tuziny senatorów i kongresmanów chodziły przed szeregami robiąc zdjęcia, podając nam ręce i dziękując nam za służbę. W ciągu 24 godzin przestaliśmy im być potrzebni, więc wyrzucona nas do rogu garażu. Czujemy się niesamowicie zdradzeni”

– żołnierze powiedzieli reporterom Politico, którzy jako pierwsi ujawnili tą sprawę.  

Cała sytuacja oburzyła nie tylko społeczeństwo, ale także wielu polityków. Jednym z najbardziej oburzonych był gubernator Teksasu Gregg Abbot, który wysłał do Waszyngtonu około tysiąca gwardzistów. W czwartek wieczorem poinformował za pomocą Twittera, że nakazał generał Tracy Norris, dowódcy teksańskiej NG, sprowadzenie ich do domu. Wcześniej w ostrych słowach skomentował fakt, że byli sprawdzani przez FBI. „To najbardziej obraźliwa rzecz jaką kiedykolwiek słyszałem” – napisał – „Nikt nigdy nie powinien wątpić w wierność teksańskiej Gwardii Narodowej”. Dodał, że jeśli są traktowani z takim brakiem szacunku, to on już nigdy nie wyśle teksańskiej NG do Waszyngtonu. 

Sprawa oburzyła też wielu członków Kongresu. „Właśnie odwiedziłem żołnierzy, którzy zostali opuszczeni i obrażeni przez naszych przywódców. Przyniosłem im pizzę i powiedziałem, że mogą spać w moim biurze” – napisał republikański kongresman Madison Cawthorn – „Żaden żołnierz nie będzie spał na podłodze garażu Kapitolu dopóki ja pracuję w Kongresie. Nasi żołnierze zasługują na więcej”. „To absolutnie nieakceptowalne i godne pogardy traktowanie naszych odważnych i oddanych gwardzistów, którzy odpowiedzieli na wezwanie do służby” – napisała jego partyjna koleżanka, kongresman Elise Stefanik – „Musimy się domagać odpowiedzi i natychmiast trzeba to naprawić”. 

Także druga strona politycznej barykady nie kryła oburzenia. „To oburzające, wstyd i niewiarygodny brak szacunku dla mężczyzn i kobiet dbających o to, żeby Kapitol był bezpieczny” – napisała lewicowa senator Kyrsten Sinema – „Musimy to naprawić i musimy się dowiedzieć jak do tego doszło”. Senator Tammy Duckworth, która przed karierą polityczną sama była żołnierzem NG i straciła obie nogi, kiedy pilotowany przez nią śmigłowiec został zestrzelony w Iraku, wydzwaniała do policji z żądaniem wpuszczenia ich z powrotem. Skrajnie lewicowa kongresman Alexandra Ocasio-Cortez też zaoferowała im użycie swojego biura i obiecała, że znajdą się w nim przekąski.

Po kilku godzinach żołnierze dostali pozwolenie powrotu na Kapitol. Tajemnicą pozostawało jednak to dlaczego w ogóle doszło do tak skandalicznej sytuacji. Portal Breitbart dowiedział się nieoficjalnie, że sprawcą całego zamieszania był lewicowy kongresman z Massachusetts Will Keating, który wcześniej zrobił sobie w biurze pamiątkowe zdjęcie z członkami NG z jego stanu. Według informatorów portalu Keating miał przyłapać jednego z żołnierzy NG w kapitolińskiej kafeterii bez maseczki. Kiedy zwrócił mu na to uwagę, żołnierz miał odpowiedzieć, że docenia swoją wolność. Ta odpowiedź tak rozsierdziła polityka, że miał zgłosić sprawę policji, co zaowocowało wyrzuceniem żołnierzy. Portal ujawnił też, że dowódcy NG poszukują teraz żołnierza, który obraził polityka. 

Biuro kongresmana jak na razie w żaden sposób nie odniosło się do rewelacji portalu. Wcześniej lider senackiej większości, Demokrata Chuck Schumer obiecywał, że sprawa zostanie wyjaśniona. Gwardia Narodowa poinformowała, że jej żołnierze zgodnie z planem są już wycofywani do domów. W pierwszym rzucie wycofane zostanie 15 tysięcy, reszta będzie wycofywana stopniowo do końca miesiąca.