Uroczystości pogrzebowe miały miejsce w Warszawie, na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach.

Miała niezłomny charakter

Premier podczas uroczystości pogrzebowych podkreślił, że płk Lidia Lwow-Eberle cechowała się "niezłomnością charakteru i hartem ducha równym największym polskim bohaterom".

Przypomniał, że urodziła się ona w 1920 roku, który "zwiastował nadejście dwóch totalitaryzmów", "zwiastował wiek XX, który był wiekiem, który ogromnie doświadczył całe pokolenia". Mówił też o tym, że w 1920 r. - roku jej urodzenia - Polska odparła "bolszewicką nawałę, bolszewicką zarazę zmieniając losy świata, a przynajmniej losy Europy".

"Na takim gruncie wyrósł jej charakter, jej miłość do Polski (...) choć urodziła się jako Rosjanka. Jej miłość do polskiej kultury, historii i tradycji uczyniła z niej jednego z największych Polaków"

- podkreślił premier.

Mówił również o tym, że zmarła należała do pokolenia Krzysztofa Kamila Baczyńskiego, Tadeusza Gajcego i Andrzeja Trzebińskiego. "Razem z nimi krzewiła dobro, solidarność, walczyła o wolność, razem z nimi snuła miłość" - powiedział.

Mówiąc o okresie II wojny światowej Morawiecki podkreślił, że płk Lidia Lwow-Eberle "stanęła na posterunku, jak najwięksi polscy bohaterowie".

"Tu, w Polsce, odnalazła szczęście, swoją miłość, ale też tu wszystko jej zabrano. Zabrano jej wolność, miłość, próbowano zabrać jej godność w komunistycznych kazamatach. Ale nie dała sobie odebrać tej godności i swoim pięknym, długim życiem połączyła epoki i pokazała, że cierpliwa, heroiczna, praca organiczna służy zachowaniu polskości i przechowaniu największych wartości. Połączyła II Rzeczpospolitą z III Rzeczpospolitą, ale też w mrokach PRL-u pokazywała jak trzeba żyć"

- powiedział premier.

"Wolną Polskę Pani zawdzięczamy"

"Jeśli ktoś o wolną Polskę pyta, to z całą pewnością ta wolną Polskę Pani zawdzięczamy. Jeżeli ktoś pyta, o to co najpiękniejsze i za co trzeba Pani dzisiaj podziękować, to ja odpowiem tak, jestem tutaj właśnie po to, żeby powiedzieć dziękuję za kilka spraw"

- mówił Andrzej Duda.

"Przede wszystkim dziękuję za wolną Polskę Pani i Pani towarzyszy broni krwią wywalczoną, pani cierpieniem odzyskaną. Bo być może nie byłoby walki późniejszych pokoleń, gdyby nie męstwo i bohaterstwo żołnierzy niezłomnych. Gdyby nie to, że tacy ludzie jak Pani nigdy się nie poddali i kiedy namawiano Panią wielokrotnie do współpracy, przejścia na drugą stronę Pani zawsze mówiła nie, licząc się konsekwencjami, nawet tymi najgorszymi"

- zaznaczył.

"Za tą naszą wolność dzisiejszą i za to, że Polska niepodległa, wolna może się rozwijać dzisiaj, tak jak my tego chcemy, z całą pewnością cały naród polski, wszyscy jesteśmy Pani winni ogromną wdzięczność" - dodał.

"Stojąc tutaj dzisiaj chciałem Pani podziękować jeszcze za jedno. Napisałem do pani list z okazji 100 ludzi na 14 listopada zeszłego roku, niestety te wszystkie ograniczenia związane z pandemią koronawirusa uniemożliwiły nam spotkanie, ale odwiedziła Panią moja żona. Kiedy wróciła relacjonowała mi spotkanie z panią, że rozmawiałyście o partyzantce, wojnie, stalinowskim więzieniu, ale tez o rodzinie, o domu, o pracy"

- wspominał.

Opowiadał, że Agata Duda powiedziała wtedy Lidii Lwow-Eberle: "bardzo wiele pani wycierpiała". "Pani Lidia uśmiechnęła się i powiedziała, wie pani, ale mogę spokojnie powiedzieć, że miałam piękne życie" - dodał. "Za to piękne życie chciałem Pani z całego serca podziękować. Piękne życie dla Polski" - podkreślił prezydent.

Duda przekazał na ręce córki Lidii Lwow-Eberle Krzyż Oficerski Orderu Odrodzenia Polski, którym została odznaczona przed swoimi setnymi urodzinami.

Piękny wzór patriotyzmu

W liście, odczytanym przez wicemarszałek Sejmu Małgorzatę Gosiewską, marszałek Sejmu RP Elżbieta Witek podkreśliła, że Lidia Lwow-Eberle była "osobą, która kochała Polskę całym sercem i od młodzieńczych lat po życia kres służyła wybranej ojczyźnie". "Należała do pokolenia, które w obliczu utraty niepodległości dało świadectwo wielkiej odwagi i przywiązania do najwyższych ideałów. Jako sanitariuszka V Brygady Wileńskiej Armii Krajowej niosła medyczną pomoc oraz wsparcie swoim kolegom" - przypomniała.

Dodała, że narzeczona majora Zygmunta Szendzielarza "Łupaszki" "z narażeniem życia zawsze stała w pierwszym szeregu, walcząc o wolność Polski i honor Polaków z niemieckim najeźdźcą i sowieckim okupantem". "Jej postawa w czasie II wojny światowej i w latach stalinowskich to dla współczesnych pokoleń piękny wzór patriotyzmu, poświęcenia, a także niezłomnego charakteru. W pamięci nie tylko środowisk kombatanckich śp. Lidia Lwow-Eberle zapisała się jako niezwykle ciepły, serdeczny i dobry człowiek" - napisała marszałek Sejmu.

Witek przypomniała także, że Lidia Lwow-Eberle "służyła Polsce swoją wiedzą i zaangażowaniem, by ocalić od zapomnienia materialne pamiątki przeszłości, jak również prawdę o antykomunistycznym podziemiu". "Mówiła, że miała piękne, ciekawe życie. Żegnając po raz ostatni płk Lidię Lwow-Eberle w imieniu swoim i Sejmu RP z szacunkiem pochylam czoło w hołdzie dla jej heroizmu, determinacji i godności. Na zawsze żyć będzie w naszych sercach i pamięci" - zaznaczyła. 

Pamiętamy i będziemy o Tobie pamiętać

"Lidia Lwow Lala, Ewa Eberle, Lidia Lwow-Eberle to moja mama. Była miłą, dobrą i skromną osobą. Umiała cieszyć się drobnymi gestami, nie potrzebowała wiele. Ceniła lojalność, przyjmowała ludzi takimi, jakimi byli. Nie oceniała, nie dzieliła, nie czuła się ani lepsza, ani gorsza od nikogo, była sobą. Była wewnętrznie bardzo niezależna, bardzo silna i stabilna"

- podkreśliła jej córka Justyna Eberle.

Opowiadała, że Lwow-Eberle "w swoim życiu spotkała wiele osób, przyjaźnie i znajomości pielęgnowała, poświęcała im czas i siebie". "Jej warszawski dom był otwarty zarówno dla kolegów z partyzantki, pracy czy ze studiów, jak i moich kolegów. Prowadziła bogatą korespondencję. Przez lata pisała i odpisywała na niezliczoną liczbę kartek pocztowych i listów. Bardzo kochała swojego brata Borysa, którego nazywała braciszkiem i bratanków - Alka, Pawła i Witka. Była wspaniałą babcią dla Agaty i Aleksa, doczekała się prawnuka Jerzego" - mówiła Eberle.

Podkreśliła, że jej matka "nie udawała, nie narzekała, zawsze szukała we wszystkim dobrej strony".

"Mama kochała i afirmowała życie. Była go zawsze ciekawa, cieszyła się każdym dniem. Żyła, rzetelnie wykonując codzienne czynności, z uwagą obserwując naturę, z czułością opiekując się swoimi zwierzętami i ze skupieniem czytając" - zaznaczyła.

"Ostatnia dedykacja, którą wpisała w setną rocznicę swoich urodzin, 14 listopada 2020 roku, brzmiała: dla Tomka, żeby o mnie pamiętał. Tak, moja kochana mamo, ukochana babciu i prababciu, droga ciociu, Lal+, pani Lidio, pani pułkownik - tak pamiętamy i będziemy o Tobie pamiętać"

- podkreśliła Justyna Eberle.