Dziś o godz. 15.00 odbędzie się konferencja prasowa online prezesa PZPN Zbigniewa Bońka, podczas której ma się on odnieść do poniedziałkowej decyzji o zwolnieniu Brzęczka i skomentować całą sytuację.

Coraz częściej mówi się, że to już dziś poznamy nazwisko nowego selekcjonera reprezentacji. 

Jednym z nazwisk, które w tym kontekście padają, jest Paulo Sousa. To 51-krotny reprezentant Portugalii, uczestnik Euro 1996 i 2000, a także mundialu w 2002 roku (pojechał na mistrzostwa, lecz nie zagrał żadnego spotkania). 

Karierę piłkarską zakończył przedwcześnie, w wieku 31 lat, z powodu wielu poważnych kontuzji, z którymi zmagał się na przestrzeni lat. Obecnie ma 52 lata. W piłce klubowej dwukrotnie zwyciężył w Lidze Mistrzów. Występował m.in. w Benfice Lizbona, Sportingu Lizbona, Juventusie Turyn, Borusii Dortmund, Interze Mediolan, AC Parmie, Panathinaikosie Ateny i Espanyolu Barcelona.

Po zakończeniu kariery piłkarskiej Sousa przez pięć lat był asystentem selekcjonera reprezentacji Portugalii. W latach 2008-2010 prowadził drużyny angielskiej Championship Queens Park Rangers, Swansea City i Leicester. W latach 2011-2013 był szkoleniowcem węgierskiego zespołu Videoton FC, następnie był trenerem kolejno Maccabi Tel Awiw i FC Basel, z którymi sięgnął po mistrzostwa kraju. W latach 2015–2017 prowadził włoski zespół, ACF Fiorentina, następnie chiński Tianjin Quanjian, a ostatnio francuski Girondins Bordeaux. 

Co ważne, agent Sousy - Hugo Cajuda - pojawił się w nocy w Warszawie, co zakomunikował w relacji na Instagramie:

Czyżby nowym trenerem polskiej kadry był jednak Portugalczyk?