"Bardzo trudno jest wyłączyć się w czasie wolnym. Wszyscy znamy to poczucie, kiedy jesteśmy pod ciągła presją. Człowiek czuje, że musi ciągle sprawdzać maile, wiadomości związane z pracą martwiąc się, że wymaga się od nas natychmiastowej reakcji. Wszyscy byliśmy w takiej sytuacji, kiedy przychodziły do nas telefony z pracy i czuliśmy zobligowani, żeby odpowiedzieć, chociaż mieliśmy wolne"

- mówił poseł sprawozdawca Alex Saliba, reprezentant grupy socjaldemokratów.

"Teraz w pandemii staliśmy się w zasadzie więźniami naszych telefonów, maili, komputerów. Pandemia Covid-19 fundamentalnie zmieniła sposób naszej pracy. Dlatego musimy uaktualnić nasze zasady" - tłumaczył opracowanie sprawozdania, przytaczając też statystyki, zgodnie z którymi w czasie lockdownu jeden na trzech pracowników zaczął pracować z domu. Wykonywanie obowiązków służbowych z domu z kolei dwukrotnie zwiększa prawdopodobieństwo dłuższych godzin pracy.

"Pracownicy cierpią z powodu efektów ubocznych, takich jak izolacja, zmęczenie, wypalenie, ból oczu. (...) Cierpią z powodu wyczerpania. To ważne, żeby bronić pracowników przed inwazją pracy w ich czas wolny. Wzywam państwa do poparcia tego sprawozdania z własnej inicjatywy. Wzywamy Komisję do zaproponowania dyrektywy ws. prawa do bycia offline"

- zakończył maltański europoseł.

Komisarz UE ds. miejsc pracy i praw socjalnych Nicolas Schmit wykazywał, że prawo do bycia offline to bardzo wrażliwa kwestia.

"Cyfryzacja tworzy nowe szanse. Nowe sposoby pracowania, życia, konsumowania. Daje większą efektywność pracy i większą elastyczność pracownikom i przedsiębiorcom. Ta kwestia to nie jest tylko wymiar społeczny, ale też gospodarczy. Musimy zachować równowagę między rozwojem cyfryzacji, a zasadami prawa które chronią ludzi"

- podsumował.

Zdaniem europosłanki PiS Beaty Szydło, która występowała w imieniu grupy Europejskich Konserwatystów i Reformatorów (EKR) praca online to z jednej strony dobrodziejstwo, bo chroni przed koronawirusem, ale z drugiej - przekleństwo ponieważ zaciera granice między życiem prywatnym a zawodowym.

"Absolutnie nie może być zgody na to, żeby ludzie nie mieli prawa do prywatnego życia. Ale przecież są przepisy, które powinny przed tym ustrzegać. Jest dyrektywa z 2003 roku, która jasno określa prawo do odpoczynku. Jest prawo krajowe dotyczące czasu pracy. Wydaje się, że te rozwiązania, które są w tej chwili proponowane to kolejna nadregulacja. Może warto przyjrzeć się tym obowiązującym już przepisom i zastanowić się dlaczego to nie działa?"

- proponowała była premier RP.

Niemiecki europoseł Guido Reil z kolei zwracał uwagę, że żaden pracownik nie musi być do dyspozycji pracodawcy przez całą dobę. "Świat pracy w ostatnich latach bardzo się zmienił. Wymaga elastyczności. Mówi się przecież, że ta elastyczność przynosi wolność" - ironizował.

"A tak w ogóle to, nie rozumiem dlaczego PE zajmuje się tą sprawą. To nie należy do kompetencji Parlamentu Europejskiego. Jest to kompetencja państw członkowskich, bo rynki pracy państw członkowskich są bardzo różne i działają według różnych reguł" - spuentował polityk występujący w imieniu prawicowej grupy Tożsamość i Demokracja (ID).