Czytałem o nim w książkach, a teraz sam się tu znalazłem - oto rosyjskie życie.
- dodał. 

W krótkim komentarzu porównał celę aresztu śledczego do sali szpitalnej, w której znajdował się przed kilkoma miesiącami. Podobnie jak w szpitalu - napisał - jest teraz w „małej salce, z której nie można wyjść”.

Nawalny zapewnił, że jego decyzja o powrocie z Niemiec do Rosji była racjonalna. 

Inaczej nie mogłem postąpić i nie ma w tym ani patosu, ani poświęcenia, ani fatalizmu. Jest to wybór całkowicie racjonalny. Nie pogodzę się z bezprawiem, który sieją władze mojego kraju. Odmawiam milczenia, gdy słyszę bezwstydne kłamstwa (prezydenta Władimira) Putina i jego przyjaciół, którzy ugrzęźli w korupcji. Nie żałuję, że wróciłem.
- zaznaczył w komentarzu, zilustrowanym jego zdjęciem po aresztowaniu, gdy mimo kajdanek na rękach pokazuje palcami znak „V”.


Nawalny oskarżył rządzących krajem, że dzielą Rosjan „na trzy słupki”: otumanionych, pogodzonych, którzy milczą i tych, którzy „odmawiają milczenia i walczą, jak mogą”.

Ja po prostu wszelkimi siłami staram się utrzymać właśnie w tym słupku, mimo gróźb, usiłowania zabójstwa i obecnego więzienia.
- zadeklarował. 

Zaapelował do swych zwolenników, by spośród trzech słupków „wybrali słuszny”.

Matrosskaja Tiszyna to bodaj najbardziej znane więzienie w Moskwie. Od końca XIX wieku działał tam zakład karny, którego nazwy i funkcje się zmieniały - było to kolejno: więzienie, zakład pracy poprawczej, kolonia karna. Więzienie nosi nazwę ulicy, przy której stoi, ta zaś związana jest z historią dzielnicy. W tym rejonie znajdował się przytułek dla marynarzy-weteranów, a dla komfortu pensjonariuszy zarządzono wokół strefę ciszy: nie mogły tędy nawet przejeżdżać karety.
We współczesnej Rosji najbardziej znanymi aresztantami Matrosskiej Tiszyny byli: zabity w tym więzieniu prawnik Siergiej Magnitski i były szef koncernu naftowego Jukos, Michaił Chodorkowski.