Jak podano, zakażenie stwierdzono u pasażera lotu z Dauhy, który nie należy do grona zawodników. Jednak wszystkie 58 osób, które znajdowało się w samolocie, który wylądował w sobotę w Melbourne, nie będzie mogło opuścić pokoju hotelowego przez najbliższe dwa tygodnie. W tym gronie jest 25 tenisistów.

Wcześniej taki sam los spotkał 47 graczy, którzy podróżowali dwoma czarterami, na pokładzie których były łącznie trzy osoby, u których badanie pod kątem koronawirusa dało wynik pozytywny. Wśród nich także nie było nikogo z zawodników. Dwa przypadki dotyczyły lotu z Los Angeles, a jeden z Abu Zabi. W samolocie z USA jedną z osób zakażonych był członek załogi, a drugą członek ekipy telewizyjnej, która ma pracować przy turnieju. Wśród podróżujących ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich chorobę wykryto z kolei u Sylvaina Bruneau, trenera triumfatorki wielkoszlemowego US Open z 2019 roku Bianki Andreescu.

Cała czwórka, która teraz miała pozytywny wynik testu, przed wylotem otrzymała negatywny rezultat.

Organizatorzy zapewnili, że ostatnie wydarzenia nie sprawią, iż rozpoczęcie wielkoszlemowych zmagań w Melbourne miałoby zostać opóźnione. Rywalizacja ma ruszyć 8 lutego.

Bez treningów, ale...

W związku z owymi przypadkami zakażenia 72. sportowców zostało pozbawionych możliwości trenowania przez najbliższe dwa tygodnie. W ich sytuacji codzienne ćwiczenia będą musiały ograniczyć się m.in. do roweru stacjonarnego w pokoju. Zgodnie z wcześniejszymi wytycznymi pozostali zawodnicy także będą musieli przez najbliższe dwa tygodnie poddać się kwarantannie, ale od poniedziałku wolno im będzie opuszczać hotelowe pokoje na pięć godzin dziennie, by ćwiczyć ze wskazanym wcześniej partnerem.

Wśród grających poddanych bezwzględnej izolacji są m.in. Białorusinka Wiktoria Azarenka (zwyciężczyni Australian Open w 2012 i 2013 roku), Amerykanka Sloane Stephens i Japończyk Kei Nishikori. Oraz Iga Światek.

Zobaczcie, jak sobie radzą: