Pierwsza seria niedzielnego konkursu obfitowała w niespodzianki. Nieoczekiwanym liderem na półmetku zawodów w Zakopanem był Anze Lanisek, a z minimalną stratą do podium na czwartym miejscu plasował się Andrzej Stękała. Polak udowodnił wszystkim, że skoki są loteryjnym sportem, a gorsza próba w sobotniej "drużynówce" była spowodowana ciężkim warunkami na Wielkiej Krokwi.

Z mocnymi podmuchami wiatru nie najlepiej poradzili sobie w pierwszej serii Kamil Stoch i Dawid Kubacki, którzy na półmetku zajmowali miejsca w drugiej dziesiątce. Ładnie w finale konkursu zaprezentował się natomiast Klemens Murańka - lot na 131 metrów dał mu sporo powodów do zadowolenia. Do zielonej linii nie doleciał za to Paweł Wąsek - tym razem tylko 124 m. Niedługo później Tilen Bartol osiągnął aż 140 m, a jury zastanawiało się już pewnie czy nie obniżyć belki startowej, którą w przerwie konkursu podniesiono o jedną platformę - na 18.

Kamil Stoch w drugiej serii spisał się lepiej

Jako kolejny z podopiecznych trenera Michala Dolezala zaprezentował się Dawid Kubacki. To była dużo lepsza próba naszego mistrza świata. 134,5 metra w niezłym stylu, ale Polak tracił do prowadzącego Bartola 1,6 pkt. Świetnie spisał się Kamil Stoch - zdecydowanie przekroczył zieloną linię - 134 metry, dobre oceny od sędziów i pozycja lidera. Na górze pozostało jeszcze trzynastu skoczków, ale Polak awansował w klasyfikacji.

Halvor Egner Granerud po raz kolejny nie poradził sobie na Wielkiej Krokwi. Lider Pucharu Świata tym razem skoczył 127,5 m i zajmował odległe - 14 miejsce. Tymczasem prowadził Ryoyu Kobayashi przed Yukiyą Sato, a do końca pozostało tylko pięciu zawodników. Japończyków wyprzedził Daniel Huber - 139 m. W najlepszej dziesiątce był tylko jeden polski zawodnik Andrzej Stękała i wytrzymał presję. Lądował zadowolony na 136,5 m i zajmował drugie miejsce za Austriakiem.

Andrzej Stękała walczył o podium, ale rywale byli zbyt mocni

Pozostało trzech. Robert Johansson odleciał rywalom - 141 m i norweski wąsacz zdecydowanie prowadził. Kapitalnie szybował Marius Lindvik aż 145,5 metra, miał spore problemy by ustać i sędziowie nie mogli wysoko ocenić tej próby, ale wyprzedził kolegę z reprezentacji Norwegii. To była piękna walka o zwycięstwo, a Anze Lanisek nie zamierzał się poddawać. Słoweniec pięknie leciał nad zeskokiem i także bardzo daleko. 143,5 metra, ledwo wylądował... jest drugi za Lindvikiem.

Piękna walka o zwycięstwo i trumf Mariusa Lindvika

Klemens Murańka ostatecznie na 27. miejscu, Paweł Wąsek 28.