Niedzielny konkurs indywidualny na Wielkiej Krokwi rozpoczął się przy podmuchach wiatru w plecy, więc jury dość wysoko ustawiło belkę najazdową. Skoczkowie ruszali zatem z 17. platformy. Na liście startowej zabrakło niestety Piotra Żyły. Jubilat, który w sobotę obchodził 34. urodziny, w niedzielę miał wolne z powodu zbyt dużego kombinezonu, który stał się przyczyną dyskwalifikacji.

Pierwszy z Biało-czerwonych do boju w Zakopanem ruszył Klemens Murańka. Głośny doping spikera zawodów poniósł Polaka dość daleko - 125,5 metra. Zaraz za kolegą skoczył Paweł Wąsek, który lądował wprawdzie pół metra bliżej, ale minimalnie wyprzedził Klimka dzięki wyższym ocenom za styl. Trochę gorzej wypadł Jakub Wolny - 123 m. Tymczasem w konkursie prowadził Domen Prevc - Słoweniec poszybował 131 metrów.

Andrzej Stękała pięknym skokiem na 134 metry objął prowadzenie w zawodach. Zamknął również usta wszystkim krytykom po wczorajszej drużynówce, gdzie z powodu fatalnych warunków gorzej spisał się w drugiej serii.

Andrzej Stękała pokazał moc

Yukiya Sato, który wygrał piątkowe kwalifikacje i jest rekordzistą Wielkiej Krokwi tym razem osiągnął 133 metry i nie dał rady wyprzedzić Polaka. Sztuka ta udała się dopiero Mariusowi Lindvikowi - 135 m. Daleko szybował również jego rodak - Robert Johansson - 132 m i sporo rekompensata sprawiła, że był drugi. Norwegów pogodził Anze Lanisek po skoku na 133,5 m. Słabiutko wypadł natomiast Karl Geiger - zaledwie 126 m i odległe miejsce.

Krótki był także niestety skok Dawida Kubackiego, wyszedł wysoko w górę, ale zabrakło odległości - 125 m i jest na półmetku 17.Trzy metry dalej lądował Kamil Stoch, który tym razem trafił na silniejszy tylny wiatr i zajmuje 14 pozycję. Nieco lepszy był Markus Eisenbichler (129,5 m), nieźle poradził sobie również Halvor Egner Granerud - 131 metrów i dziesiąte miejsce po pierwszej serii.

Andrzej Stękała blisko podium

Do drugiej serii zakwalifikowali się także Paweł Wąsek - 26 i Klemens Murańka - 28.