Projekt Prawa i Sprawiedliwości ws. odmowy przyjęcia mandatu budzi wiele emocji - także ze strony koalicyjnego Porozumienia Jarosława Gowina oraz niektórych posłów PiS. 

Nowe rozwiązanie zakłada, że obywatel nie będzie mógł odmówić (jak dotychczas) przyjęcia mandatu karnego, natomiast w ciągu 7 dni będzie mógł odwołać się do sądu.

Wnioskodawcy, z którymi rozmawiał portal Niezalezna.pl podkreślali, że wbrew temu co podają niektóre media i ochoczo powtarza opozycja, zmiana ustawy o wykroczeniach "zwiększy uprawnienia obywateli". 

– Obecnie, w przypadku jakiejś spornej sytuacji obywatel ma jedynie kilka chwil na decyzję, czy przyjmuje mandat, czy nie. Ta ustawa zmierza do tego, żeby nie miał tylko kilku chwil – minuty, dwóch – ale kilka dni – mówił w rozmowie z naszym portalem poseł PiS Marcin Porzucek.

Nasi rozmówcy wskazywali, że projekt podczas procedowania będzie zapewne udoskonalany i uwzględni ew. zastrzeżenia sceptyków.

Biedroń mija się z prawdą

Nie czekając na jakąkolwiek debatę w polskim parlamencie eurodeputowany Lewicy Robert Biedroń zapowiedział, że złożenie w Parlamencie Europejskim "wniosku do Komisji Wolności Obywatelskich, Sprawiedliwości i Spraw Wewnętrznych (LIBE) w sprawie ustawy mandatowej".

Jak ocenił Biedroń, "ustawa ma być pałką na tych wszystkich, którzy są niepokorni wobec obecnej władzy - wychodzą na ulice, protestują przeciwko drakońskiemu prawu n przykład dotyczącego aborcji".

"Ta ustawa mandatowa ma służyć temu, żeby ci wszyscy, którzy chcą się sprzeciwić władzy kilka razy zastanowili się zanim wyjdą na ulicę, bo dostaną mandat i nie będzie odwołania"

- mówił, drastycznie mijając się z prawdą, bo wbrew jego deklaracjom - jak wcześniej pisaliśmy - nowelizacja zakłada, że każdy obywatel będzie miał prawo do odwołania. 

Biedroń stwierdził także, że "ta ustawa jest kagańcem dla demokratycznego społeczeństwa w Polsce, jest kagańcem dla obywateli i obywatelek naszego kraju".

"W imieniu Lewicy, a przede wszystkim w imieniu Polek i Polaków, którzy chcą żyć w demokratycznym państwie składam pismo na ręce Komisji Wolności Obywatelskich, Sprawiedliwości i Spraw Wewnętrznych Unii Europejskiej w Parlamencie Europejskim o natychmiastową i pilną debatę w sprawie naruszeń praw i wolności w Polsce w kontekście między innymi proponowanej ustawy mandatowej"

- zapowiedział.

Jourova w roli arbitra

"Doprowadzić ma to do tego, że w tym wysłuchaniu weźmie udział między innymi komisarz Unii Europejskiej do spraw praworządności Vera Jourova, ale także być może całość zakończy się rezolucją - rezolucją, która głosowana będzie przez Parlament Europejski, kolejną rezolucją, która może być przyczynkiem do wszczęcia kolejnego postępowania wobec polskich władz"

- mówił Biedroń.

Polityk dodał, że "jeżeli ta ustawa zostanie przyjęta - polskie władze przez tę procedurę unijną będą poddane kolejnej procedurze naruszenia zasady praworządności". "Apeluje do rządzących, żeby szybko się opamiętali, żeby wycofać ten bezprawny projekt ustawy mandatowej i doprowadzić do tego, że przynajmniej w tym zakresie władza będzie szanowała ludzi" - podkreślał.