W poniedziałek Gowin zapowiedział uruchomienie planu wsparcia dla gmin górskich, w ramach którego trafi do nich miliard złotych. Dodał, że pomoc to m.in. przeszło 700 mln zł na inwestycje.

W apelu do wicepremiera prezydent Torunia poprosił o "objęcie tą pomocą wszystkich ośrodków turystycznych, w tym Torunia". Zaleski przypomniał, że apel w tej sprawie skierował już do rządu 31 grudnia 2020 roku, licząc na rozszerzenie proponowanej pomocy na miejscowości turystyczne z całego kraju.

"Z informacji medialnych wynika, iż dzięki wsparciu Skarbu Państwa tylko samorządy z południa Polski będą mogły pomóc swoim przedsiębiorcom, ściśle powiązanym z lokalnym rynkiem pracy i lokalną przedsiębiorczością, którzy nie są objęci najnowszą tarczą finansową PFR 2.0. Zapowiedzi wsparcia powiatów i gmin turystycznych tylko na południu Polski są w mojej ocenie rażąco niesprawiedliwe dla pozostałych miejscowości z rozwiniętym sektorem turystycznym, bo straty spowodowane zamknięciem branży ponoszą także np. hotelarze, restauratorzy, sprzedawcy pamiątek czy przewodnicy turystyczni choćby w Toruniu"

- podkreślił Zaleski.

Prezydent Torunia stwierdził w swoim apelu, że reprezentuje jeden z najważniejszych ośrodków turystycznych województwa kujawsko-pomorskiego, a także całej Polski, jak również ważny cel podróży w skali Europy. Przypomniał m.in., że w 2019 roku miasto odwiedziło 2,5 mln turystów z kraju i zagranicy. W 2020 roku było to już tylko ok. 0,8-1 mln osób.

"To dramatyczny spadek przychodów branży turystycznej. Widać to chociażby na tym przykładzie – według GUS w ciągu pierwszych ośmiu miesięcy 2019 roku z miejsc noclegowych w Toruniu skorzystało niemal 230 tysięcy osób, a w analogicznym okresie 2020 roku tylko 120 tysięcy osób. Dlatego pomoc finansowa dla przedsiębiorców z naszego miasta jest równie ważna i potrzebna jak pomoc dla przedsiębiorców z miejscowości górskich. Nie można dopuścić do ich upadku"

- wskazał prezydent Zaleski.

Część toruńskich restauratorów zapowiedziała już otwarcie lokali w najbliższych dniach pomimo lockdownu. Wskazują oni, że jeżeli nie otworzą się teraz, to być może nie otworzą się już nigdy z racji problemów finansowych.

Pytany o tę kwestię podczas konferencji prasowej prezydent Torunia podkreślił, że po ludzku rozumie dramat tych ludzi. Jednocześnie zaapelował o to, żeby jeszcze wytrzymać się i nie podejmować decyzji, które mogą w dobie epidemii być niebezpieczne w skutkach.

"Niechętnie mówię o obawach, staram się szukać w przyszłości rozwiązań rozwojowych, pozytywnych. Ta obawa jednak jak cierń gdzieś tam w myśleniu tkwi. To prawda, można na to tak spojrzeć, że jeżeli ciągle jeszcze przez jakiś czas będą te ograniczenia trwały, to toruńska Starówka, ale w ogóle Toruń będzie w bardzo trudnej sytuacji"

- powiedział prezydent.

Dodał jednak, że chce być optymistą i wierzy w możliwość "odbicia" branży po okresie epidemii i to, że lato 2021 będzie dla turystyki dużo lepsze niż lato 2020. Zauważył jednak, że szybkiego powrotu do stanu z lat 2018-2019 nie należy się spodziewać.