Proces Elżbiety P., Anny P. i Joanny G. rozpoczął się w środę. W akcie oskarżenia płockiej Prokuratury Rejonowej, który trafił do sądu w czerwcu 2020 r., przedstawiono im zarzuty z art. 196. Kodeksu karnego, czyli obrazy uczuć religijnych poprzez znieważenie przedmiotu czci religijnej, za co grozi grzywna, kara ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.

Pierwszej rozprawie towarzyszyła przed płockim sądem rejonowym demonstracja kilkunastu osób wspierających oskarżone, zorganizowana pod hasłem "Tęcza nie obraża". Gdy na sali sądowej zeznawali: ówczesny proboszcz kościoła św. Dominika, wokół którego doszło do rozlepienia nalepek z wizerunkiem Matki Bożej Częstochowskiej w tęczowej aureoli, występujący w sprawie jako pokrzywdzony oraz Kaja Godek, jako oskarżyciel posiłkowy, uczestnicy manifestacji zagłuszali okrzykami przebieg rozprawy. Skandowali m.in.: "jesteśmy pedałami, nie pedofilami", "pedofile są w sutannach" oraz "Kaja Godek - to się leczy". Sąd poprosił o interwencję jedną z oskarżonych - Elżbietę P., która przez okno sali sądowej gestem poprosiła demonstrujących o zaprzestanie okrzyków. Kiedy po zakończeniu rozprawy Kaja Godek opuściła budynek sądu i wsiadła do samochodu, część demonstrujących blokowała przejazd auta i obrzuciła je śnieżkami.

"Do obrazy uczuć religijnych, broń Boże, się nie przyznam. Nie uważam, żeby tęcza obrażała cokolwiek i kogokolwiek. Nie popełniłam przestępstwa"

– mówiła m.in. dziennikarzom jeszcze przed rozpoczęciem rozprawy Elżbieta P. Oświadczenie, że nie przyznaje się do zarzucanego czynu powtórzyła także przed sądem po odczytaniu aktu oskarżenia. Pozostałe oskarżone, Anna P. i Joanna G., również wyjaśniały, że rozlepiając nalepki z wizerunkiem Matki Bożej Częstochowskiej w tęczowej aureoli, m.in. na ścianach budynków, nie miały poczucia, iż obrażają uczucia religijne. Swoje działanie określiły mianem akcji. Oskarżone zaprzeczyły, by nalepki umieszczały, np. na koszu na śmieci.

"Jestem absolutnie przekonana, że nasza akcja była w pełni uzasadniona" – argumentowała w rozmowie z dziennikarzami Elżbieta P. Jak oceniła, "akcja była sprowokowana przez homofobiczne napisy, które raczył przygotować proboszcz parafii św. Dominika, obraźliwe w stosunku do osób LGBT i zachęcające również następne osoby do pogardliwego stosunku wobec osób LGBT". Przed sądem Elżbieta P. mówiła, że uczestniczki akcji dodały do wizerunku Matki Bożej Częstochowskiej symbol tęczy, "która jest wyobrażeniem piękna różnorodności i zgody na różnorodność".

"Dla mnie jest to zniewaga. Godności i świętości nie szargać" – powiedział emerytowany proboszcz kościoła św. Dominika, odnosząc się do wizerunku Matki Bożej Częstochowskiej w tęczowej aureoli. "Jednocześnie oświadczam sądowi, że zostały zranione moje uczucia religijne" – dodał. Duchowny wskazał m.in., że obraz Matki Bożej Częstochowskiej to jeden z najważniejszych symboli Polski, w której dziejach były czasy, jak okres zaborów, gdy obraz ten, wieszany w domach, zastępował Polakom zabronione wówczas inne symbole narodowe.

Nawiązując do manifestacji przed budynkiem sądu emerytowany proboszcz przyznał, że jest to dla niego, jako księdza i Polaka, "przykre zjawisko", przypominające czasy komunizmu. "To tylko takie skojarzenie, bo to, co tutaj dzisiaj zobaczyłem i usłyszałem, to manifestacja neomarksizmu, który falą przetacza się przez świat" – ocenił ksiądz. Zwracając się do sądu i jednocześnie do oskarżonych zapewnił: "jako duchowny modlę się za te panie".


Sprawa Elżbiety P., Anny P. i Joanny G. dotyczy wydarzeń z nocy z 26 na 27 kwietnia 2019 r., gdy wokół kościoła św. Dominika w Płocku rozlepiono nalepki z wizerunkiem Matki Bożej Częstochowskiej, na których postaci Maryi i Dzieciątka otoczone były aureolami w barwach tęczy. Policja ustaliła trzy podejrzane o ten czyn. Po zakończeniu postępowania, płocka prokuratura rejonowa informowała, iż z przeprowadzonych ustaleń wynika, że wszystkie osoby objęte aktem oskarżenia w sprawie obrazy uczuć religijnych poprzez znieważenie przedmiotu czci religijnej, działały wspólnie i w porozumieniu. Zarzuty aktu oskarżenia dotyczą "rozklejenia na toalecie, koszu na śmieci, transformatorze, znakach drogowych i ścianach budynków wydruków przedstawiających przerobiony obraz Matki Bożej Częstochowskiej z widoczną aureolą w kolorach tęczy, będącej symbolem społeczność LGBT".

W maju 2019 r., w ramach dochodzenia prowadzonego w sprawie profanacji wizerunku Matki Bożej Częstochowskiej, policja przeszukała mieszkanie Elżbiety P. w Warszawie i zatrzymała ją, a następnie po przewiezieniu do komendy w Płocku przesłuchała - podejrzana nie przyznała się wówczas do zarzucanego jej czynu z art. 196 Kodeksu karnego, czyli obrazy uczuć religijnych i odmówiła składania wyjaśnień. Po przesłuchaniu i przedstawieniu zarzutu Elżbieta P. została zwolniona. Następnie złożyła zażalenie na zatrzymanie przez policję. W lipcu 2019 r. sąd uznał zatrzymanie za niezasadne, ale legalne. Sąd przyznał, że policjanci byli umocowani ustawowo do zatrzymania. Wskazał przy tym, iż zamiast zatrzymania wystarczyło wręczyć wezwanie do stawiennictwa się w organach ścigania. Policja informowała w tym czasie, że funkcjonariusze weszli do mieszkania Elżbiety P. na podstawie nakazu prokuratorskiego i podczas przeszukania ujawnili kilkadziesiąt obrazków z wizerunkiem Matki Bożej Częstochowskiej z tęczową aureolą.

W toku prowadzonego postępowania w związku ze sprawą profanacji wizerunku Matki Bożej Częstochowskiej identyczne zarzuty, jak Elżbieta P., czyli obrazy uczuć religijnych, usłyszały następnie Anna P. oraz Joanna G.

Do rozlepienia wokół kościoła św. Dominika w Płocku nalepek z wizerunkiem Matki Bożej Częstochowskiej w tęczowej aureoli doszło po tym, gdy w Wielką Sobotę, 20 kwietnia 2019 r., w kościele św. Dominika pojawiło się dwoje aktywistów protestujących przeciw aranżacji wielkanocnego Grobu Pańskiego, gdzie na tekturowych pudełkach wypisano m.in. słowa: LGBT, gender, agresja, pycha, odrzucenie wiary, a także - kłamstwo, zboczenia, egoizm, hejt i pogarda. Między aktywistami a proboszczem parafii, jak opisywały to m.in. media, doszło do wymiany zdań - jeden z aktywistów nagrywał zajście telefonem komórkowym; gdy na miejsce została wezwana policja, zarzucił księdzu odebranie telefonu, informował też o zaginięciu kart z aparatu. Ksiądz powiadomił z kolei o zakłóceniu obrządku religijnego. Protestujący aktywiści przyszli do kościoła także w Wielką Niedzielę, 21 kwietnia 2019 r.