Badania potwierdziły 9053 nowe przypadki zakażenia koronawirusem, najwięcej na Mazowszu – 1069. Zmarło łącznie 481 osób – podało w środę Ministerstwo Zdrowia. Tydzień temu w środę nowych zakażeń było ponad 14 tys.

"Rzeczywiście, obserwujemy delikatny spadek zakażeń. Powiedziałbym jednak, że nadal jest podobnie z delikatną tendencją zniżkową"

– ocenił Sutkowski.

Przyznał, że Polacy łamią obostrzenia, ale jednak nieco się pilnują.

"Oczywiście różnie ludzie do tego podchodzą. Trochę sytuację poprawiają też różnego rodzaju obostrzenia, których efekt musi być widoczny. Dlatego że tendencja jest spadkowa, rząd zdecydował się otworzyć szkoły dla uczniów klas I-III, ale nie jest tak dobrze, aby poluzować wszystkie rygory w innych sferach życia"

– dodał Sutkowski.

Przyznał, że rząd pilnie musi znaleźć sposób na rozmowę z przedsiębiorcami, którzy kwestionują obostrzenia. W jego ocenie najgorsze, co może spotkać Polaków, to przekroczenie przez społeczeństwo takiego punktu, w którym ono nie respektuje zaleceń władzy.

"Jeżeli tak się stanie, to będzie to ze szkodą dla nas wszystkich. Trzeba usiąść i rozmawiać z tymi ludźmi, a przede wszystkim nakreślić im plan wyjścia z obostrzeń. Inaczej oni złamią je sami i pójdziemy na żywioł"

– podkreślił dr Sutkowski.

Jego zdaniem nieposłuszeństwo obywatelskie potrafi wielu ludzi uwieść.

"Dlatego właśnie zawsze mówiłem, że jestem zwolennikiem bardzo twardych lockdownów, ale krótkich, bo ten u nas trwa bardzo długo. On nie jest pełny, ale ani nie daje szybkich i mocnych efektów związanych ze spadkiem zakażeń, ani też nie daje oddechu ludziom po lockdownie, czyli jest bardzo męczący. To wszystko się nakłada, a przecież nadal jesteśmy w okresie epidemii. Ten problem trzeba rozwiązać w dialogu"

– powiedział dr Sutkowski.

Wyraził też duże zaniepokojenie dalszą wysoką liczbą zgonów. Zaapelował do ludzi o odpowiedzialność i zgłaszanie się do lekarzy.