"Nie stawiła się, ponieważ dzisiaj przypada druga rocznica zamachu na prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza (zięć Janiny A.), a jutro rocznica jego śmierci. To jest dla niej trudny czas i chce go spędzić z rodziną"

- oświadczył jej obrońca Łukasz Czucharski.

Podczas rozprawy prokurator Robert Kaczor wniósł o wyłączenie sprawy Janiny A. do odrębnego postępowania i połączenia jej ze sprawą karną Magdaleny Adamowicz, wyznaczoną przed sądem na 22 lutego.

Sprawę Magdaleny Adamowicz sąd wyłączył do odrębnego postępowania już wcześniej. Sąd zdecydował tak m.in. dlatego, że czyny zarzucone europosłance ulegają przedawnieniu 31 grudnia 2022 r. oraz 31 grudnia 2023 r., a przestępstwa zarzucone innym oskarżonym mają dłuższe okresy przedawnienia.

Fałszywe zeznania ws. rzekomego majątku dziadka

Akt oskarżenia przeciwko europosłance do Sądu Rejonowego w Gdańsku skierował w sierpniu ub. roku Dolnośląski Wydział Zamiejscowy Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej we Wrocławiu. Prokuratura zarzuciła jej błędne rozliczanie podatku za najem mieszkań oraz ukrywanie dochodów, którego - zdaniem śledczych - miała się dopuścić wraz z mężem Pawłem Adamowiczem, zamordowanym w styczniu 2019 r. prezydentem Gdańska.

Matce europosłanki, Janinie A. prokuratura zarzuciła zaś składanie fałszywych zeznań w śledztwie dotyczącym nieprawidłowości w oświadczeniu majątkowym prezydenta Gdańska oraz w postępowaniu karnym. Według śledczych, kobieta podczas przesłuchania jako świadek złożyła fałszywe zeznania dotyczące posiadania przez dziadka europosłanki setek tysięcy złotych oszczędności, które miały zostać przekazane Pawłowi i Magdalenie A. jako darowizna. Prokuratura wskazała, że w rzeczywistości dziadek eurodeputowanej nie dysponował znacznym majątkiem.

Wniosek o wyłączenie sprawy Janiny A. sąd rozpatrzy na odrębnym posiedzeniu.

Trzy mieszkania w atrakcyjnej cenie

Oprócz Waldemara K. na ławie oskarżonych w tym procesie zasiadają jeszcze przedstawiciel firmy pośredniczącej w sprzedaży mieszkań dewelopera Jacek K. oraz dyrektor Wydziału Skarbu Urzędu Miejskiego w Gdańsku Tomasz L.

Sprawa dotyczy zakupu w 2005 r. w atrakcyjnej cenie przez Pawła i Magdalenę Adamowiczów dwóch mieszkań, a przez Janinę A. jednego, na nadmorskim osiedlu Neptun Park w Gdańsku-Jelitkowie. Według śledczych, różnica między rynkową ceną trzech apartamentów, a zapłaconą przez prezydenta Gdańska i jego rodzinę wynosiła ok. 350 tys. zł. Samorządowiec tłumaczył wówczas, że niższa cena za mieszkania wynikała z terminu zawarcia umowy, jeszcze przed budową budynku, oraz nabycia naraz trzech lokali.

Dwóm biznesmenom prokuratura zarzuca przestępstwo korupcyjne. Według śledczych, podłożem działań Waldemara K. i Jacka K. było "dążenie do zapewniania sobie przychylności w postępowaniu w przedmiocie zmiany miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego", który zakładał niekorzystne dla inwestora rozwiązania urbanistyczne.

"W czasie, gdy przeprowadzono przyspieszoną procedurę zmiany miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego, prezydent Gdańska i członkowie jego rodziny kupili po zaniżonych cenach trzy mieszkania. W stosunku do prezydenta Gdańska i członków jego rodziny inwestor zastosował znacznie niższe ceny przy nabyciu mieszkań w porównaniu do innych klientów nabywających lokale w ramach inwestycji w Gdańsku-Jelitkowie z czego wynikała korzyść majątkowa w kwocie prawie 350 tysięcy złotych"

- podał w ub. roku dział prasowy Prokuratury Krajowej.

Jak ustaliła prokuratura, wobec nabywców innych mieszkań nie stosowano znaczących upustów, jak w przypadku samorządowca i jego rodziny.

Za co odpowiedzą urzędnicy?

Tomasz L. został oskarżony o "przekroczenie uprawnień służbowych w celu osiągnięcia korzyści majątkowej". W 2008 r. budowniczy Neptun Park wygrał miejski konkurs i w ramach programu "Mieszkania za grunt" w zamian za graniczącą z osiedlem działkę o powierzchni 19 tys. metrów kwadratowych miał przekazać miastu 115 mieszkań.

Według prokuratury, oskarżony urzędnik najpierw nie naliczył deweloperowi kary umownej i zgodził się na przesunięcie terminu realizacji umowy o miesiąc, a później zaakceptował fakt, że 47 nowo zbudowanych lokali i - więcej niż drugie tyle - zakupionych przez dewelopera pod tę transakcję na rynku wtórnym, przekazywanych było stopniowo w kolejnych miesiącach. Prokuratura twierdzi, że należne kary umowne dla dewelopera z tytułu niewydania lokali mieszkalnych w uzgodnionym terminie wyniosły 1,3 mln zł, a kwotę 10 mln zł powinien zapłacić z tytułu nie zawarcia umowy zamiany w wyznaczonym terminie.