Pełnomocnik telewizji chce uchylenia wyroku uniewinniającego i zwrotu sprawy do rozpoznania sądowi pierwszej instancji. Polsat swoje utracone korzyści szacuje na 612 tys. zł.

To wycena statystyk wyświetleń danych produkcji na portalu przez tzw. unikalnych użytkowników. Nadawca stoi na stanowisku, że to pieniądze, które by zarobił, gdyby jego programy były rozpowszechniane legalnie.

Zarzut postawiony mieszkańcowi podbiałostockich Łap dotyczy rozpowszechniania w latach 2012-2017 - bez uprawnień i w celu osiągnięcia korzyści majątkowej - utworów, do których majątkowe prawa autorskie przysługują pokrzywdzonym spółkom z grupy Polsat. Chodzi m.in. o takie seriale telewizyjne, jak "Chłopaki do wzięcia", "Pierwsza miłość" czy "Zdrady". Oskarżony miał je udostępniać na swojej stronie internetowej i działać w ten sposób na szkodę tych spółek.

W czerwcu białostocki sąd rejonowy uniewinnił go. W tej sytuacji kosztami procesu obciążył oskarżycieli subsydiarnych.

Apelację od wyroku złożył pełnomocnik oskarżycieli, który przed sądem pierwszej instancji domagał się obowiązku naprawienia szkody, przedstawiając stosowne wyliczenia strat finansowych. W jego ocenie przestępstwo naruszenia majątkowych praw autorskich przez oskarżonego potwierdzają zebrane dowody świadczące o tym, że nikt - poza nim - nie miał możliwości dodawania treści do serwisu.

W 2017 roku sprawą zajmowała się Prokuratura Rejonowa w Białymstoku; ostatecznie postępowanie umorzyła oceniając, że nie ma znamion przestępstwa. Wtedy pełnomocnik Polsatu skierował do sądu subsydiarny akt oskarżenia (prawo do jego złożenia ma w określonych przypadkach pokrzywdzony lub jego pełnomocnik).

Prokuratura złożyła wówczas wniosek o umorzeniu tego postępowania, bo - w jej ocenie - nie było podstaw do przypisania działaniom oskarżonego znamion czynu zabronionego. Po odwołaniu sprawa trafiła jednak na rozprawę, a po przeprowadzeniu procesu - w czerwcu 2020 roku - sąd oskarżonego nieprawomocnie uniewinnił.

Prokuratura chce oddalenia apelacji i utrzymania wyroku. Zwraca ona uwagę, że w śledztwie nie udało się zebrać dowodów, które mogłyby potwierdzić winę właściciela portalu.

Podobne zdanie ma obrońca oskarżonego.

Wyrok ma być ogłoszony pod koniec stycznia