Przyjaciół poznaje się w biedzie. Była ambasador przy ONZ stanęła w obronie Trumpa

Tragiczne wydarzenia w Waszyngtonie sprawiły, że dawni sojusznicy Donalda Trumpa odsuwają się od niego i ostro go krytykują. Jednym z niewielu wyjątków okazała się była ambasador przy ONZ Nikki Haley.

Donald Trump
By The White House from Washington, DC - Photo of the Day: May 14, 2018, Public Domain, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=69906507

Zanim Kongres rozpoczął wspólne posiedzenie mające na celu oficjalne podliczenie głosów elektorskich Trump spotkał się ze swoimi zwolennikami, którzy przyjechali do Waszyngtonu zaprotestować przeciwko rzekomym oszustwom wyborczym. Powtórzył im, że wybory zostały sfałszowane i ostro skrytykował tych Republikanów, którzy nie chcą walczyć o wyjaśnienie „cudów nad urnami”. Kiedy protest zamienił się w zamieszki i jego uczestnicy wdarli się do Kapitolu, dopiero po godzinie wezwał ich do zachowania spokoju, nie wspominając, że mają rozejść się do domów – na to wezwanie przyszło poczekać.

Demokraci i niektórzy Republikanie twierdzą, że właśnie jego zachowanie tamtego dnia i wcześniejsze oskarżenia o fałszerstwa wyborcze sprawiły, że w Waszyngtonie doszło do dantejskich scen. W związku z tą falą krytyki Trumpa zaczęli krytykować także niedawni sojusznicy, jak prokurator generalny William Barr, p.o. szefa Departamentu Bezpieczeństwa Wewnętrznego Chad Wolf czy senator Lindsey Graham. W Białym Domu nastąpiła też fala dymisji. Ostatnią złożyła sekretarz edukacji Betsy DeVos, która jako jedna z niewielu zajmowała swoje stanowisko od początku jego kadencji. W swoim liście rezygnacyjnym ostro skrytykowała jego retorykę i stwierdziła, że to właśnie ona była winna tej sytuacji.

Jednym z niewielu polityków, którzy odważyli się stanąć w obronie Trumpa, okazała się była ambasador przy ONZ Nikki Haley. Dzień po protestach wzięła udział w oficjalnym obiedzie zorganizowanym na Florydzie przez Komitet Narodowy Republikanów. Jak donosi telewizja Fox News w jego trakcie skrytykowała wprawdzie to, co mówił Trump – ale powiedziała, że nie powinno to przesłaniać Republikanom ewidentnych sukcesów jego kadencji.

„Prezydent Trump nie zawsze wybierał właściwe słowa (…) Wczoraj wybrał bardzo niewłaściwe. I nie chodziło tylko o słowa. Historia osądzi surowo jego czyny po dniu wyborów” – powiedziała. – „To bardzo rozczarowujące. I to prawdziwy wstyd ponieważ jestem jedną z osób, która wierzy, że nasz kraj osiągnął niezwykły postęp w ciągu czterech ostatnich lat. Prezydent Trump i Republikanie zasługują za to na wielki szacunek. Nie powinniśmy wstydzić się własnych osiągnięć”.

Haley podała przykłady między innymi jego decyzji dotyczących gospodarki i energii, nominacje sędziów, twardą politykę wobec Chin, Iranu i ISIS czy też ogromne osiągnięcia w normalizacji sytuacji na Bliskim Wschodzie, czego efektem jest nawiązywanie stosunków dyplomatycznych pomiędzy kolejnymi arabskimi państwami i Izraelem.

Haley stwierdziła, że nie tylko Trump odpowiada za to, co się stało, i że Republikanie, Demokraci, media i internetowi giganci powinni starać się bardziej.

„Jeżeli jesteśmy partią osobistej odpowiedzialności, to powinniśmy wziąć osobistą odpowiedzialność”

– powiedziała. – „Możemy i powinniśmy mówić o różnicach między nami, ale musimy przestać nastawiać Amerykanów przeciwko sobie – i Republikanie muszą tu dać dobry przykład”.

Polityczny związek Trumpa i Halley był jednym z najdziwniejszych wydarzeń jego kadencji. Była gubernator Południowej Karoliny była bowiem jednym z najgłośniejszych krytyków Trumpa w czasie prawyborów. Kiedy Trump ogłosił w listopadzie 2016, że chce mianować ją na stanowisko ambasadora przy ONZ spekulowano, że chce po prostu pozbyć się jej z Waszyngtonu. Podobnie jak w wypadku senatora z jej stanu Lindseya Grahama, Haley bardzo szybko z przeciwniczki Trumpa stała się jednym z jego najzagorzalszych zwolenników i w swoich kontaktach z ONZ ostro broniła jego stanowisk i decyzji.

Podczas obiadu RNC Haley odniosła się również do wyborów w Georgii. Te wyjątkowo nie wyszły Republikanom – wstępne wyniki sugerują, że oba miejsca w tym prawicowym stanie wygrali kandydaci Demokratów, co kosztować będzie Republikanów większość w Senacie. Stwierdziła, że to była katastrofa, ale Republikanie muszą się pogodzić z „twardą rzeczywistością”.

„Możemy przez to jęczeć. Możemy na to narzekać. Możemy obwiniać się nawzajem. Albo możemy coś z tym zrobić”

– stwierdziła. Skrytykowała również ostro ostatnią ustawę koronawirusową, powtarzając za Trumpem, że była „katastrofą wypełnioną marnotrawstwem pieniędzy”, podając przykłady sfinansowania badania wpływu jacuzzi na stres i programów gender w Pakistanie.

„To hańba. Narodowy dług Ameryki wynosi 28 bilionów dolarów i ciągle rośnie. Kongres musi pamiętać o tym, czyje pieniądze wydają. To nie są ich pieniądze. To są pieniądze Amerykanów”

Haley po raz kolejny powtórzyła też swoją ocenę, że 2020 był rokiem w którym socjalizm wszedł w USA do politycznego mainstreamu. Powiedziała, że Republikanie muszą walczyć z osobami, które nazywają USA rasistowskim krajem. Jej słowa były o tyle mocniejsze, że ona sama jest Amerykanką w pierwszym pokoleniu i członkiem mniejszości etnicznej – jej rodzice są Sikhami, którzy wyemigrowali do USA z Indii.

„Musimy mówić głośno, z większym przekonaniem niż kiedykolwiek wcześniej. Musimy deklarować, że Ameryka jest najbardziej wolnym, równym i sprawiedliwym krajem jaki świat kiedykolwiek znał. Nasi obywatele nadal w to wierzą, nawet jeśli lewica o tym zapomniała” – stwierdziła dodając, że 6 stycznia będzie dniem, w którym USA obiecały poprawę. „Nie pozwólmy, by definiowało nas wczoraj” – podkreśliła – „Niech definiują nas decyzje i wybory, jakie będziemy podejmować od dziś”.

 

 


Źródło: niezalezna.pl, Fox News

#Nikki Haley #ONZ #ambasador #Donald Trump #USA

Wiktor Młynarz
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo