Na specjalnej sesji w czwartek w Schwerinie landtag zdecydowaną większością głosów opowiedział się za propozycją rządu krajowego o powołaniu fundacji. Socjaldemokratyczna SPD, chadecka CDU i postkomunistyczna Lewica głosowały za, prawicowo-populistyczna AfD wstrzymała się od głosu.

Spółka Nord Stream 2 AG z zadowoleniem przyjęła planowane powstanie fundacji. Będzie ona wspierać cele klimatyczne Niemiec i pozwoli zabezpieczyć dostawy gazu ziemnego

- poinformowała w czwartek spółka.

Zdaniem premier landu Manueli Schwesig (SPD) fundacja powinna przede wszystkim wspierać projekty z zakresu ochrony środowiska i klimatu, ale mogą one też przez pewien czas być aktywne gospodarczo.

- Nie mamy planów, aby ta fundacja zbudowała lub obsługiwała rurociąg", daje ona jedynie możliwość przyczynienia się do jego ukończenia

- podkreśliła.

Jak pisze dpa, rozważane jest zakupienie przez fundację komponentów i maszyn niezbędnych do ukończenia gazociągu. Ma to na celu jak największe ominięcie grożących amerykańskich sankcji wobec firm zaangażowanych w budowę rurociągu. Schwesig wyraziła nadzieję, że rozmowy rządu federalnego Niemiec z nową administracją USA załagodzą sytuację.

Budowa rurociągu, która według rządu Meklemburgii-Pomorza Przedniego kosztowała około 11 mld euro, została przerwana pod koniec 2019 r., na krótko przed ukończeniem, gdy wobec groźby sankcji USA szwajcarska firma Allseas wycofała z Bałtyku oba swe statki do układania rurociągów. Rosja zapowiedziała ukończenie gazociągu własnymi siłami.

USA uzasadniają opór wobec projektu i zapowiadane sankcje wobec uczestniczących w nim firm zbytnim uzależnieniem europejskich partnerów od rosyjskiego gazu. Zwolennicy rurociągu zarzucają natomiast USA, że chcą tylko lepiej sprzedawać swój skroplony gaz w Europie.

Stowarzyszenia ekologiczne NABU i WWF Germany skrytykowały budowę rurociągu na Morzu Bałtyckim i planowaną fundację.

Według Gazpromu, głównego inwestora przedsięwzięcia, budowa rurociągu została ukończona w 94 proc. Kilka tygodni temu rosyjski statek ukończył 2,6-kilometrowy odcinek rurociągu w niemieckiej wyłącznej strefie ekonomicznej. Jak poinformowała w czwartek Duńska Agencja Energii, prace nad zlikwidowaniem luki w pobliżu wyspy Bornholm mają się rozpocząć w połowie stycznia.