Gen. Polko: UE powinna przejąć odpowiedzialność za własne bezpieczeństwo. Sytuacja jest napięta

- Unia Europejska powinna w większym stopniu niż obecnie przejąć odpowiedzialność za własne bezpieczeństwo. Sytuacja jest rzeczywiście napięta - ocenił w rozmowie z Niezalezna.pl gen. Roman Polko.

gen. Roman Polko
fot Patryk Lubon/Gazeta Polska

Przemysław Obłuski: Rosja się zbroi. W Obwodzie Kaliningradzkim przybywa czołgów, okrętów i nowych rakiet, dla których system przeciwrakietowy USA – jak twierdzą Rosjanie - "nie będzie przeszkodą". Iran wznowił w wzbogacanie uranu, czego nie robił od 2015 roku. Czy mamy obecnie do czynienia z testowaniem nowej amerykańskiej administracji i jak te działania wpłyną na bezpieczeństwo Polski?

Gen. Roman Polko: Z pewnością jest to testowanie nowego prezydenta i nowej administracji - czy będzie również twardo, mocno reagować - i myślę, że będzie kontynuacja tej polityki. Warto to przypomnieć, że kiedy Donald Trump zastał prezydentem, to też były takie zastrzeżenia, czy nie będzie ulegał Rosji, czy Putin go nie ogra, czy nie będzie za miękki? Te niepokoje okazały się na wyrost, a wręcz stało się przeciwnie. Wystarczy zobaczyć jak dzisiaj wyglądają relacje polsko-amerykańskie i jak mocno Amerykanie w tej chwili wspierają kraje NATO, które graniczą z Federacją Rosyjską. Warto podkreślić też jedną rzecz – Rosjanie modernizują te systemy, te czołgi, które mieli w Obwodzie Kaliningradzkim rzeczywiście były przestarzałe, stawiają rakiety i czynią to regularnie, systematycznie. 

Czy mimo tej demonstracji siły ze strony Putina możemy się czuć bezpieczni?

Ta kolejna fala jest po to, żeby przetestować nową administrację [USA-red.], ale nie powinniśmy się tego obawiać. Tym bardziej, że na szczęście, też sami modernizujemy naszą armię. Stawiamy systemy obrony powietrznej, przeciwrakietowe, nie będziemy bezbronni. Ważne jest też to, żeby również Europa – mam na myśli głównie Niemcy i Francję – w podobny sposób reagowała na to, co się dzieję za naszą wschodnią granicą. Skoro tam modernizują sprzęt, wyposażenie, to również te wydatki naszych zachodnich sąsiadów powinny być większe. To jednak Unia Europejska powinna w większym stopniu niż obecnie przejąć odpowiedzialność za własne bezpieczeństwo. Sytuacja jest rzeczywiście napięta. Dla mnie największym zagrożeniem jednak jest to, że Rosja dąży do takiej – de facto – aneksji Białorusi, bo po ostatnich wyborach Łukaszenka tak naprawdę otworzył całe swoje terytorium dla Rosji, a to jest przybliżenie granic Rosji do Polski, poza tym „lotniskowcem” jakim jest Obwód Kaliningradzki, jest z punktu widzenia strategicznego, operacyjnego, jest dla Polski niebezpieczne.

Unia Europejska i Chiny osiągnęły porozumienie polityczne w sprawie umowy inwestycyjnej. Wcześniej Polska sprzeciwiała się przyspieszeniu prac nad tą umową. Czy zawarcie porozumienia na linii UE Chiny nie wpłynie negatywnie na amerykańskie projekty militarne w Polsce i krajach Europy środkowo-wschodniej?

Relacje transatlantyckie, których Polska jest ambasadorem powinny być dla Unii priorytetem. Nie od dzisiaj Stany Zjednoczone wskazują na Chiny jako na pewne zagrożenie. Turcja nie dostała samolotów f-35, bo bano się kradzieży technologii. Jeżeli będziemy zacieśniać relacje i wchodzić w nowoczesne technologie z Chinami, to również jest obawa, że jeżeli jednocześnie będziemy pozyskiwać technologie amerykańskie, to mogą być one przekazywane. Do Polski jest duże zaufanie ze strony amerykańskiej i lepiej by było, żeby Unia Europejska ze Stanami Zjednoczonymi mówiła jednym głosem, żeby te relacje były priorytetowe tak jak do tej pory, bo łączą nas przede wszystkim kwestię bezpieczeństwa i ta wspólnota interesów jest duża. Myślę jednak, że w stanowisku Polski, które jednak w tym względzie trzymało mocno sojusz ze Stanami Zjednoczonymi i sprzeciwiało otwarciu się na Chiny, było wiele racji. Chiny pokazały nam co nieco podczas budowy dróg przed Euro 2012 i okazało się to niewypałem. Obawiam się podobnych wpadek obecnie, podczas gdy ze Stanami Zjednoczonymi mamy długie, ugruntowane relacje i nigdy nie zostaliśmy oszukani.

Rosja, Iran, Chiny - jakie jeszcze wyzwania czekają na NATO w kontekście zachowania międzynarodowego bezpieczeństwa i pokoju? Gdzie z tego punktu widzenia znajdują się potencjalne punkty zapalne? 

Główne wyzwanie, które w Polsce w jakiś sposób nawet nie jest dostrzegana, to są Chiny, które aspirują, by być globalnym, światowym graczem, imperium. Nie przypadkowo Donald Trump wycofał USA z WHO [Światowej Organizacji Zdrowia-red.], której Chiny narzucały narrację, która miała pokazać, że pandemia nie zaczęła się w Chinach. Chiny korzystają na tym też gospodarczo, bo najszybciej się z tego podniosły, a świat zachodni dalej się z pandemią zmaga. 

Natomiast w „kotle” środkowego, czy bliskiego Wschodu ciągle wrze. Dochodzi do tego kwestia Turcji, która gra właściwie przeciwko Kurdom, a nie, żeby stabilizować sytuację. Rosja gra w tym rejonie na kilka frontów, stara się zachować swoje wpływy, mocno inwestuje w relacje z Syrią i w to, żeby psuć relacje świata Zachodu z tamtym regionem.

Jest wiele punktów zapalnych, natomiast dla nas najistotniejsze w tej sytuacji powinno być wzmocnienie Europy, żebyśmy rzeczywiście mówili jednym głosem, żebyśmy relacje z USA trzymali na najwyższym poziomie, bo to nam daje siłę. Niestety przy podziałach, z którymi mieliśmy do czynienia w przypadku Nord Stream 1 i Nord Stream 2, nie tylko wygrywają Niemcy, ale przegrywa cała Europa, bo okazuje się, że marzenie Putina się spełnia. Nie musi rozmawiać z Unią, bo solidarności nie ma, tylko rozgrywa poszczególne państwa przez jakieś dwustronne relacje, które jako były oficer KGB ma opanowane.


 



Źródło: niezalezna.pl

 

#Roman Polko #zbrojenia #USA #Iran #Chiny #Rosja

Przemysław Obłuski
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...
Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo