Według oficjalnych informacji, w których prawdziwość wiele osób wątpi, koronawirus zaraził na Białorusi 183 tysiące osób i spowodował zgony 1367. Jak donosi AP sytuacja epidemiczna jest szczególnie trudna w więzieniach, w których przebywają uczestnicy antyrządowych protestów. Od sfałszowanych wyborów prezydenckich na Białorusi wsadzono za kraty ok. 30 tysięcy osób.

Dziennikarzom AP udało się porozmawiać z kilkoma opozycjonistami którzy już wyszli z więzień. Wszyscy opisują straszne warunki jakie w nich panują. Potwornie zatłoczone cele, niewystarczająca wentylacja, brak podstawowych środków higieny – takie warunki sprawiają, że nawet krótkie, zwykle kilkunastodniowe wyroki dla uczestników protestu są dużą niedogodnością.

W czasach pandemii takie warunki oznaczają jednak także, że wśród osadzonych szerzą się infekcje koronawirusem. 35-letni muzyk Kastus Lisetsky, który usłyszał wyrok piętnastu dni w więzieniu, opowiedział AP, że po ośmiu dostał wysokiej gorączki i trafił do szpitala. Tam zdiagnozowano u niego obustronne zapalenie płuc wywołane przez COVID-19. Ujawnił, że zanim trafił do właściwego więzienia był przetrzymywany w Mińsku. Razem z trzema innymi członkami jego zespołu, którzy także zostali aresztowani za udział w protestach, został osadzony w dwuosobowej celi, w której nie było łóżek i musieli spać na podłodze. Cała czwórka zachorowała na COVID.

„Wilgotne ściany pokryte pasożytami, szokujący brak środków higieny, przejmujące zimno i zardzewiałe łóżko – to dostałem w więzieniu w Mohylewie zamiast pomocy medycznej” - powiedział dodając, że strażnicy wezwali do niego karetkę dopiero wtedy, kiedy stracił przytomność. Jego zdaniem władze celowo pozwalają na to, aby koronawirus szalał w więzieniach w których osadzono opozycjonistów. „Strażnicy otwarcie mówili, że robią to celowo bo takie dostali rozkazy” - stwierdził.

Podobne doświadczenia miał 44-letni dziennikarz Bielsatu Artsiom Liawa, który został aresztowany w zeszłym miesiącu podczas relacjonowania protestu w Mińsku. W oczekiwaniu na proces zamknięto go w dziesięcioosobowej celi, w której znajdowało się ok. 100 osób. Tego, że w ich celi zagościł koronawirus, domyślili się kiedy kolejni więźniowie przestawali czuć więzienny smród. Wkrótce potem kolejni, w tym Liawa, dostawali gorączki, zaczynali słabnąć i kaszleć. Władze więzienia kompletnie to zignorowały, więźniowie nie mogli się doprosić nawet podania gorącej wody.

Niedługo potem dziennikarz został przeniesiony z tego więzienia i „zwiedził” kolejne w Mińsku i okolicach. Zauważył, że we wszystkich sytuacja wygląda identycznie. „To wyglądało jakby z nas kpili, lekarze nie odpowiadali na prośby i skargi” - powiedział - „Zabroniono nam kłaść się w dzień a materace były zwinięte. Byliśmy wycieńczeni, ale kazano nam siedzieć na ustawionych w piwnicy metalowych ramach łóżek, bez dostępu do świeżego powietrza”. Dziennikarz twierdzi, że nie podano mu żadnych leków w więzieniu. Test na koronawirusa wykonał dopiero po odsiedzeniu 15-dniowego wyroku, a prześwietlenie pokazało, że choroba poważnie uszkodziła mu płuca. Jego zdaniem więzienni lekarze narazili ich życia przez odmowę pomocy i powinni stanąć przez to przed sądem.

Innym aresztowanym do którego dotarło AP jest Ihar Hotsin, lekarz z mińskiej kliniki onkologicznej, który został aresztowany podczas protestu służby zdrowia przeciwko brutalnemu traktowaniu opozycji. Razem z czterema innymi lekarzami z jego szpitala trafił do celi o powierzchni 12 metrów kwadratowych w której umieszczono 80 osób. U całej piątki po wyjściu zdiagnozowano infekcję koronawirusem. „Musimy krzyczeć głośno o wybuchu COVID-19 w więzieniach zatłoczonych więźniami politycznymi” - stwierdził.

Nie ma rzecz jasna żadnych oficjalnych statystyk tego, ilu więźniów politycznych zachorowało na COVID. Opozycja twierdzi jednak, że powinno się ich liczyć w tysiącach. „Straszne warunki w białoruskim systemie penitencjarnym miały wpływ na ogniska COVID-19 w więzieniach ale władze nawet nie próbowały poprawić sytuacji, zamiast tego wsadziły tysiące aktywistów na ten pas transmisyjny” - powiedział wiceprzewodniczący Centrum Obrony Praw Człowieka Wiasna.

Lider opozycji Swiatłana Cichanouska poprosiła światowych przywódców i organizacje międzynarodowe o interwencję w tej sprawie. „W środku Europy więźniowie są celowo zarażani koronawirusem” - powiedziała AP - „Przenoszą zainfekowanych z jednej celi do kolejnych, a cele są zatłoczone i brakuje w nich wentylacji. To zbrodnia, którą można uznać jedynie za prześladowania i tortury”.