Marcin Wolski o filmie Anity Gargas - a za tydzień DVD

Film „Anatomia upadku” stanowi posumowanie dwóch lat wysiłków. Z jednej strony ogromnej pracy strony społecznej, naukowców, ekspertów, dziennikarzy usiłujących dojść prawdy, z drugiej – nie mniej uporczywych działań władzy, aby tę prawdę ukryć, zbaga

arch.
Film „Anatomia upadku” stanowi posumowanie dwóch lat wysiłków. Z jednej strony ogromnej pracy strony społecznej, naukowców, ekspertów, dziennikarzy usiłujących dojść prawdy, z drugiej – nie mniej uporczywych działań władzy, aby tę prawdę ukryć, zbagatelizować, obśmiać lub przemilczeć, co znakomicie ukazuje zaprezentowana taktyka premiera.



Wyjątkowy film "Anatomia upadku" już za tydzień z "Gazetą Polską"



Anita Gargas wróciła ze swoją ekipą do Smoleńska. Pewnie udała się tam nie po raz ostatni, chociaż coraz trudniej przychodzi jej znajdować nowe dowody. Okolica zmieniła się nie do poznania. Teren katastrofy zasypano grubą warstwą ziemi, na której położono betonowe płyty. Wycięto wszystkie drzewa, skłaniające do niewygodnych pytań, dlaczego oprócz „pancernej brzozy” maszyna nie uszkodziła żadnego z okolicznych drzew. Nie ma autokomisu, miejsce tragedii zasłonił pawilon handlowy...

Ludzie ze Smoleńska mówią niechętnie, jeszcze niechętniej ukazują twarze. Z ich wypowiedzi wyziera strach, chociaż swoje wiedzą. Mimo to nawet ułamkowe doświadczenia wykluczają owo zderzenie z drzewem, poderwanie się do góry, wykonaną półbeczkę...

Film „Anatomia upadku” stanowi podsumowanie dwóch lat wysiłków. Z jednej strony ogromnej pracy strony społecznej, naukowców, ekspertów, dziennikarzy usiłujących dojść prawdy, z drugiej – nie mniej uporczywych działań władzy, aby tę prawdę ukryć, zbagatelizować, obśmiać lub przemilczeć, co znakomicie ukazuje zaprezentowana taktyka premiera.

Prawda coraz bliżej

Wbrew pozorom jednak wymowa filmu nie kieruje nas w stronę beznadziei, że nigdy nie poznamy prawdy.

Wiele na to wskazuje, że jest ona bliżej, niż mogłoby się wydawać. A współczesna nauka posiada możliwości, o których kiedyś nie można było marzyć. Można wrak zdekompletować (pobliska złomiarnia pracuje pełną parą), jeszcze bardziej zdefragmentować, umyć... Wszystko na nic! Aparatura wykryje ślady trotylu, nawet z niewielkich fragmentów wraku można wyciągnąć wnioski o charakterze destrukcji, bezcennych informacji dostarczają ponowne ekshumacje (przed którymi broniono się kłamstwem o rosyjskim zakazie), a które udowadniają skalę zaniedbań i lekceważenia okazanego ofiarom.

Coraz czytelniejsze stają się wszystkie konsekwencje „oddania śledztwa stronie rosyjskiej”. Szokujące jest, że polska prokuratura podejmuje je właściwie dopiero teraz – sekcje zwłok, badanie wraku pod kątem środków wybuchowych, pobranie próbek brzozy... Oczywiście cały materiał pozostaje w Rosji, co umożliwia ewentualne manipulacje – coraz bardziej oczywiste np. w przypadku zapisów czarnych skrzynek.

Obejrzenie filmu to obowiązek

Zestawianie kolejnych wypowiedzi demaskuje rozliczne kłamstwa, a opinie ekspertów coraz bardziej uprawdopodabniają teorię wybuchu bądź zestrzelenia samolotu. To już nie tylko dzielni Polacy z emigracji – profesorowie Binienda, Szuladziński czy Nowaczyk; dołączyło do nich grono około setki naukowców krajowych, którzy z gotowości walki o prawdę ryzykują kariery naukowe i ostracyzm środowiskowy.

Dla osób ostrożnych i sceptycznych, do których się zaliczam, film przedstawia zestaw argumentów trudny do obalenia. Wyznam szczerze, że z początku – nie umniejszając winy strony polskiej, odpowiedzialnej za przygotowanie i przebieg wizyty – skłaniałem się do wersji o wieży w Smoleńsku (i jej mocodawców), do celowego doprowadzenia przez nią do katastrofy. Obecny stan wiedzy i wymowa znakomitego filmu uprawnia do zadania stronie rządowej pytania – pokażcie dowody, że to nie był zamach, przedstawcie zborną koncepcję dramatu. Zgódźcie się na naukowy pojedynek na argumenty.

Niestety władza nie ma zamiaru pójść na takie rozwiązanie – zachowuje się, jakby z góry wiedziała, że takie starcie musi przegrać. Skądinąd wiadomo, że już je przegrała. Reszta jest kwestią czasu i poziomu determinacji społeczeństwa.

Tytuł filmu „Anatomia upadku” – którego obejrzenie uważam wręcz za patriotyczny obowiązek – zawiera sens podwójny. W Smoleńsku 10 kwietnia 2010 r. spadł na ziemię nie tylko samolot rządowy z prezydentem Polski na pokładzie. Wbrew twierdzeniom Bronisława Komorowskiego o zdanym egzaminie – upadło tam na kolana Państwo Polskie. I co najgorsze, nadal trwa w tej pozycji.



„Anatomia upadku”, film dokumentalny, scenariusz i reżyseria Anita Gargas, współpraca Rafał Dzięciołowski, zdjęcia Andrzej Hrechorowicz, współpraca redakcyjna Konrad Falęcki, tłumaczenie Anna Sarzyńska, montaż Krzysztof Kudelski, udźwiękowienie Kamil Sajewicz i Grzegorz Gutkowski, producent Niezależne Wydawnictwo Polskie – wydawca „Gazety Polskiej”

„Gazeta Polska” zaprasza na przedpremierowy pokaz filmu - 15 stycznia 2013 r., Kino Wisła, pl. Wilsona 2, godz. 20

Kliknij i obejrzyj zwiastun:


 

Źródło: Gazeta Polska

Marcin Wolski
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo