Faworytem była drużyna prowadzona przez 38-letniego Aleksieja Werbowa, który do ubiegłego roku grał jeszcze jako słynny w środowisku siatkarskim libero. Klub z Kemerowa, który powstał zaledwie 12 lat temu, to mistrz Rosji z ubiegłego roku, a w poprzednim sezonie wywalczył w krajowych rozgrywkach brąz. W ostatniej edycji LM w ćwierćfinale wyeliminował Grupę Azoty Zaksę Kędzierzyn-Koźle.

Warszawianie mocnym akcentem zakończyli pierwszy turniej Ligi Mistrzów

Największą gwiazdą tej drużyny jest reprezentant Włoch Ivan Zaytsev, który dołączył do niej latem. Ani jednak on, ani mistrz Europy z 2019 Serb Petar Krsmanovic, ani zawodnicy "Sbornej" Igor Kobzar i Aleksander Markin nie byli w stanie w czwartek przeciwstawić się podopiecznym Andrei Anastasiego.

Włoski trener drużyny z Warszawy oszczędzał wcześniej jednego z liderów Bartosza Kwolka, ale w czwartek przywrócił go do podstawowego składu. Okazało się to dobrym ruchem - przyjmujący reprezentacji Polski był najlepiej punktującym zawodnikiem spotkania (15). Szkoleniowiec Vervy tego dnia - w przeciwieństwie do dwóch poprzednich - od początku postawił też na pierwszego rozgrywającego Hiszpana Angela Trinidada De Haro.

Zawodnicy zespołu z PlusLigi wyciągnęli wnioski z lekcji, którą dostali od Modeny. Zdawali też sobie sprawę, że - by nawiązać walkę z siłowo grającym zespołem z Rosji muszą poprawić zagrywkę i skuteczność ataku. Założenia te zrealizowali.

Co prawda pierwszego seta zaczęli słabo (0:3), ale po kilku minutach już prowadzili (9:5). W Vervie dobrze obok zagrywki (dwa asy) funkcjonował też blok - pięć razy zatrzymała rywali, w tym trzykrotnie Zaytseva. Obu drużynom przytrafiały się błędy. Te popełniane przez zespół z Warszawy przyczyniły się do tego, że na tablicy wyników pojawił się remis 20:20. W końcówce jednak więcej pomyłek było po stronie rywali, co ułatwiło zadanie ekipie Anastasiego.

W drugiej odsłonie jego zawodnicy znów dobrze sobie radzili. W tej części spotkania zaliczyli sześć punktowych bloków. Dzięki skuteczności w tym elemencie wypracowali bezpieczną przewagę (10:6, 16:10). W połowie seta przytrafił się im przestój, a do gry wrócił Kuzbass. W efekcie rywalizacja się wyrównała (18:18). Sytuacja została jednak opanowana i Vervę dzielił już tylko set od zwycięstwa w całym spotkaniu.

Trzecia partia nie zaczęła się po myśli warszawian. Przy wyniku 2:5 Anastasi poprosił o przerwę, po której jego zawodnicy dość szybko odrobili stratę i wyszli na prowadzenie (8:7). Potem już przejęli kontrolę nad wydarzeniami na boisku, a rywale nie mieli nic do powiedzenia.

Szczególnie widoczna w czwartek była dysproporcja w bloku - Verva punktowała w tym elemencie 14 razy, a ekipa z Kemerowa tylko trzy. Żaden z zawodników rosyjskiego klubu nie zapisał na swoim koncie dwucyfrowej zdobyczy punktowej. Najbliższej był Zaytsev (9).

Verva Warszawa Orlen Paliwa - Kuzbass Kemerowo 3:0 (25:22, 25:22, 25:16)