Na korytarzach sejmowych i w mediach aż huczy, że dymisja szefa agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego może być związana „z aferą większą niż amber gold”, w którą są zamieszani wysocy przedstawiciele władz. W tym kontekście stale powraca nazwa potężnego koncernu energetycznego Enea i jego tajemniczych transakcji z poprzednich trzech lat.

Oficjalnie powodem nagłej rezygnacji szefa ABW były różnice zdań między nim a premierem w kwestii reformy służb specjalnych. Nieoficjalnie mówi się, że przyczyną dymisji gen. Krzysztofa Bondaryka mogła być zemsta premiera za rolę, jaką ABW odegrało w aferze Amber Gold. Przyczyną mogła być jednak zupełnie inna afera, którą od wielu miesięcy zajmuje się poznańska prokuratura okręgowa we współpracy z ABW. Chodzi o zarządzanie majątkiem spółki Enea.

Spółka jest notowana na giełdzie, a rynek wycenia ją na ponad 7 mld zł. Jest ona jednym z trzech najważniejszych graczy na polskim rynku energetycznym. Ponad 51 akcji należy do skarbu państwa. Enea jest zaangażowana w projekty związane z budową polskiej elektrowni jądrowej oraz wydobyciem gazu łupkowego.

Firmą doradczą Enei była od 2010 r. kancelaria prawna CMS Cameron McKenna, w której pracowała prawniczka Dominika Uberman. Związała się ona prywatnie z prezesem Enei Maciejem Owczarkiem, a latem ub.r. została jego żoną. Według doniesień medialnych w czasie romansu kancelaria prawna, w której pracowała, dostawała intratne zlecenia od Enei. Potem zlecenia zaczęła dostawać nawet sama prawniczka. Sprawa nabrała rozgłosu, bo włączyły się w nią związki zawodowe firmy, które są w ostrym konflikcie z zarządem.

Według „Dziennika Gazety Prawnej” prezes firmy Maciej Owczarek zarabiał wówczas 80 tys. zł miesięcznie plus drugie tyle premii. Według ustawy kominowej szef państwowej spółki może zarabiać ok. 20 tys. zł miesięcznie.

W kwietniu 2012 r. wpłynęło do poznańskiej prokuratury zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa prezesa firmy. Kontrakty Enei zaczęła badać ABW.Doniesienie ws. Enei trafiło także do Najwyższej Izby Kontroli. Zbigniew Matwiej, kierownik wydziału prasowego NIK‑u, powiedział „Codziennej”: „NIK na bieżąco interesuje się tym, co dzieje się w spółce Enea i zapewne nasi kontrolerzy zajmą się działalnością tej spółki”.

We wrześniu 2012 r. Enea podpisała gigantyczny kontrakt na budowę nowego bloku energetycznego w Kozienicach. Zaraz potem prezes Maciej Owczarek nagle podał się do dymisji. Miesiąc później Dominikę Uberman znaleziono martwą.

O sprawie nie chcą mówić związkowcy, który toczyli z byłym prezesem wojnę i stawiali mu długą listę zarzutów. Piotr Adamski, przewodniczący Solidarności w Enei, powiedział „Codziennej”, że on podobnie jak wszystkie inne osoby, które zeznawały w tej sprawie, zobowiązał się do zachowania tajemnicy w sprawach objętych postępowaniem.

Wczoraj „Rzeczpospolita”, powołując się na swoich informatorów w ABW, podała, że za sprawą dymisji szefa Agencji mogą się kryć dwie sprawy, w których przewijają się nazwiska ludzi władzy. Chodzi o podejrzenie nieprawidłowości w Enei przy przetargu na budowę Informatycznego Systemu Obsługi Klientów i przy instalacji inteligentnych liczników prądu. Według informatorów tego zbliżonego do rządu dziennika „spekuluje się o jeszcze jednej grubej sprawie, w którą są zamieszane osoby z Platformy, a której ponoć ABW nie chciała ukręcić głowy”.