Decyzja władz nie cieszy się popularnością wśród wojskowych. Przeciwko temu opowiada się nawet około 90 proc. argentyńskich żołnierzy. Obawy wywołuje przede wszystkim perspektywa tego, jak zachowają się żołnierze, gdy osoba transpłciowa zacznie im wydawać rozkazy. 

Realizację dekretu rozpoczęto od rozesłania do argentyńskich dowódców w wojskach lądowych polecenia, by sprawdzono, ile osób transpłciowych jest u nich w jednostkach wojskowych. Poinformowano ich także, że będą musieli w przyszłości podporządkować się limitowi. Jak na razie nie wiadomo, czy podobne polecenie otrzymało również dowództwo argentyńskich sił powietrznych i marynarki wojennej.

Jak podaje portal defence24.pl, w nakazie prezydent Fernández wskazał:

Nie mniej niż 1 proc. całkowitej liczby miejsc pracy w sektorze publicznym musi być zarezerwowana dla osób transpłciowych spełniających odpowiednie wymagania. (…) Każdy transwestyta, osoba transseksualna i transpłciowa ma prawo do godnej i produktywnej pracy, w sprawiedliwych i zadowalających warunkach pracy oraz z ochroną przed bezrobociem, bez dyskryminacji ze względu na tożsamość płciową lub ekspresję”. 

Ponadto zadecydowano, że osoby transpłciowe nie będą musiały poprawiać swojej płci w dowodzie, żeby zakwalifikować się do jakiegoś miejsca pracy. Osoby te mogą również rezerwować sobie miejsce pracy w ramach wydzielonej puli, jeśli nadal kończą edukację.

W dziewiętnastu krajach świata zezwala się obecnie transwestytom i transseksualistom na służbę po ujawnieniu się. W większości są to kraje europejskie (Niderlandy - które zrobiły to jako pierwsze, Austria, Belgia, Czechy, Dania, Estonia, Finlandia, Francja, Niemcy, Irlandia, Norwegia, Hiszpania, Szwecja i Zjednoczone Królestwo), ale dołączyły do nich również: Australia, Nowa Zelandia, Izrael, Boliwia i Kanada. Jedynie niektóre kraje arabskie wydały restrykcyjny zakaz osobom LGBT na służenie w armii.