Rewolucjonistki ze Strajku Kobiet zapowiedziały, że w niedzielę 13 grudnia w Warszawie odbędzie się demonstracja, której hasło przewodnie to: „Idziemy po wolność. Idziemy po wszystko!”. Mieszkańcy stolicy ponownie mogą spodziewać się utrudnień na ulicach.

Niezalezna.pl poprosiła polityków z różnych opcji o komentarz do działań Marty Lempart i jej koleżanek.

- Zainteresowanie tymi manifestacjami jest już znikome. Pani Marta Lempart i jej współpracownicy bez wątpienia mają ambicje polityczne i mogą je realizować w przyszłych wyborach. Natomiast wykorzystywanie do tego sprawy ochrony życia jest instrumentalizowaniem bardzo ważnej kwestii

– mówi poseł Bartłomiej Wróblewski z PiS.

Demonstracje nie mają żadnego znaczenia

O utracie zainteresowania Strajkiem Kobiet wspomina także poseł PSL Marek Sawicki.

- W mojej ocenie takie demonstracje nie mają żadnego znaczenia. Rozumiem, że Strajk Kobiet chce podtrzymać swoją aktywność, ale podtrzymywanie jej na trzy lata przed wyborami nie ma większego sensu. Dziwię się przedsiębiorcom, bo u nich sytuacja jest zdecydowanie trudniejsza, bo oni nie powinni się rozmieniać się na drobne wspierając Strajk Kobiet. Jeżeli liczą, że za kilka miesięcy Strajk Kobiet będzie ich wspierał, to mogą się grubo przeliczyć

– stwierdził przedstawiciel ludowców.

Rewolucjonistki z politycznymi ambicjami

To, że aktywistki ze Strajku Kobiet mają ambicje polityczne zauważa także poseł Koalicji Obywatelskiej Ireneusz Raś.

- Strajk Kobiet na pewno ma cele polityczne. Natomiast przedsiębiorcy zdecydowali się dołączyć do niedzielnej manifestacji ponieważ są już zirytowani ograniczeniami jakie wprowadza PiS. Poruszenie wśród górali wywołała również informacja o feriach w jednym terminie. Takie decyzje są tragiczne w skutkach dla wielu biznesmenów, właścicieli hotelików, pensjonatów itd. Irytacja w społeczeństwie narasta i to będzie miało swoje konsekwencje przy kolejnych wyborach

– podkreśla poseł Raś.

O komentarz do całej sprawy poprosiliśmy także polityka Lewicy Andrzeja Szejnę.

- PiS dla młodego pokolenia i kobiet jest moim zdaniem stracony. Takie symboliczne, mniej lub bardziej liczebne demonstracje pokazują, że Polacy nie zapomnieli jak bardzo uderzyła w nich decyzja Trybunału Konstytucyjnego pani Julii Przyłębskiej. Te manifestacje to symbol, a ich efekt zobaczymy przy wyborach

– uważa poseł Szejna.