To były dobre trzy dni. Dobrze tak rozpoczynać Ligę Mistrzów. Teraz jest trochę inaczej - z powodu pandemii rozgrywamy turnieje i nie trzeba tyle podróżować. To fajnie, że wygraliśmy te trzy mecze bez straty seta. Dodatkowo wielu naszych graczy dostało szansę, żeby się pokazać. Jest naprawdę dobrze

- podsumował rozgrywający ZAKSY Benjamin Toniutti.

Polski zespół może być bardzo zadowolony, bo w rozgrywanym na swoim terenie turnieju Ligi Mistrzów odprawił wszystkich rywali bez straty seta. Udało się zrealizować wcześniejsze założenia - czyli wygrać możliwie najmniejszym nakładem sił. Jest to szczególnie ważne w związku z napiętym kalendarzem rozgrywek i problemami spowodowanymi przez pandemię koronawirusa.

ZAKSA idzie jak burza. Polski zespół gromi w Lidze Mistrzów

Ostatnie spotkanie z belgijskim Lindemans Aalst nie przyniosło większych emocji. W pierwszym secie ZAKSA szybko wypracowała sobie kilkupunktową przewagę, której nie oddała już do końca. Regularnie atakował ze środka Jakub Kochanowski, który dołożył w końcówce również asa serwisowego. Skuteczny byli także Kamil Semeniuk i Łukasz Kaczmarek. Belgowie spróbowali "postawić się" w drugim secie, ale zostali szybko sprowadzeni na ziemię i chociaż prowadzili początkowo 5:2, to ostatecznie przegrali do 19. Trzecia partia także nie miała większej historii i polska drużyna bez większych problemów zakończyła ten mecz po autowej zagrywce gości.

Drużyna prowadzona przez charyzmatycznego Nikolę Grbića w tym sezonie nie znalazła dotychczas godnego rywala. ZAKSA wygrała wszystkie spotkania w Lidze Mistrzów i PlusLidze, gdzie pewnie prowadzi. Już w niedzielę kędzierzynian czeka ligowy mecz z Jastrzębskim Węglem. Kolejny turniej Ligi Mistrzów rozegrają natomiast w styczniu.

Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle – Lindemans Aalst 3:0 (25:19, 25:19, 25:17)