Gorąca dyskusja wokół unijnego Funduszu Odbudowy. Kowalski: "To nie jest żadna darowizna"

- Nie ma możliwości utworzenia funduszu odbudowy bez zgody wszystkich państw członkowskich, ponieważ muszą być zapewnione tzw. nowe źródła własne, czyli po prostu nowe podatki, dochody - mówił wiceminister aktywów państwowych, poseł Solidarnej Polski Janusz Kowalski w rozmowie z Katarzyną Gójską w programie Telewizji Republika "W punkt". Gościem programu był także poseł Lewicy Andrzej Szejna.

Telewizja Republika

Katarzyna Gójska zapytała, czy fundusz odbudowy po koronakryzysie jest w pełni bezpieczny i opłacalny dla Polski. - Mamy oczywiście pulę grantów, ale mamy też ogromną pulę kredytu, kredytu opłacalnego, ale z drugiej strony gwarantujemy nie tylko swoje, ale także cudze długi. Czy w tej sytuacji, która jest w Europie od wielu lat, gdzie wiele państw boryka się z wieloma kryzysami, jest to dla nas opłacalne? - pytała. 

-Nie ma możliwości utworzenia funduszu odbudowy bez zgody wszystkich państw członkowskich, ponieważ muszą być zapewnione tzw. nowe źródła własne, czyli po prostu nowe podatki, dochody. Ten wielki kredyt - fundusz odbudowy - musi być spłacony przez Unię Europejską w lach 2028-2058

- stwierdził Janusz Kowalski.

- Są dwie podstawowe duże pule - pula dotacji i pula pożyczek. Z tej puli pożyczek w ogóle nie musimy skorzystać, ale jeżeli mowa o tych dotacjach bezpośrednich, to właśnie mowa o tych 23 miliardach euro dla Polski. Otóż to nie jest żaden prezent, to nie jest żadna darowizna, to nie są pieniądze, które ktoś chce nam darować, bo tak bardzo kocha Polskę. Nie. My będziemy musieli te dotacje oddać i pierwszym elementem tego oddawania jest zwiększona składka członkowska plus nowe podatki, które nie są jeszcze ustalone. Co to oznacza? Oznacza to, że sytuacja między lipcem a listopadem zmieniła się w taki sposób, że nas po prostu oszukano, że zmienia się warunki gry

- dodał. 

- Mam większą pewność, że inne kraje będą spłacać te długi niż to, że Polska będzie to robić pod rządami Prawa i Sprawiedliwości. Obecnie dochodzimy do największego zadłużenia w historii, nie długu publicznego, ale także deficytu, który jest oczywiście związany również z pandemią

- ocenił natomiast Andrzej Szejna. 

Poseł SLD stwierdził, że ten fundusz premier Morawiecki 22 lipca określił mianem ogromnego sukcesu, a Lewica to potwierdziła. - To jest fundusz, który jest dodatkowy. To fundusz, który będzie dotyczył wielu ważnych elementów, takich jak na przykład wspólna polityka zdrowotna, budowa wspólnego rynku cyfrowego oraz walka ze zmianami klimatycznymi - wymieniał. 

- I dlaczego on jest ważny dla Polski? My w pewnych kwestiach dopiero zaczynamy te reformy, transformacje gospodarcze, transformacje służby zdrowia

- stwierdził. 

- Chyba każdy z nas woli zadłużać się także na konto innych, a nie tylko swoje, a także dostawać te środki bezpośrednio

- powiedział Andrzej Szejna.

Do tych słów odniósł się wiceminister aktywów państwowych. - Po pierwsze cały mechanizm polega na tym, że najbardziej zadłużone państwa południa oraz Francja, nie mogą już pożyczać samodzielnie, ponieważ są tak zadłużone, że nikt już nie chce im pożyczać pieniędzy. W związku z tym te państwa wymyśliły sobie, że teraz zacząć pożyczać musi Unii Europejska jako organizacja. I aby UE mogła pożyczać, muszą się wszystkie państwa jednomyślnie zgodzić - mówił. 

- zauważył Janusz Kowalski. 

Polityk zauważył, że pieniędzy tych nie można wydatkować w dowolny sposób, jak przekonuje Lewica i PO i dzięki nim, będą one mogły punktowo pomagać potrzebującym przedsiębiorcom. - 37 proc. musimy wydać na transformację energetyczną, ponad 20 proc. na inne transformacje - zauważył. 

 

Źródło: PAP, niezalezna.pl

#W punkt #Katarzyna Gójska #Andrzej Szejna #Janusz Kowalski #SLD #Solidarna Polska #fundusz odbudowy

as
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo