Jak pisał portal Niezalezna.pl, przedstawicielki OSK, wcześniej przekonywały, że „rządzący nie mają honoru”. Dlaczego? Bo rząd nie godzi się na dymisję w wyniku ich protestów ulicznych.

Dziś, występując w tym samym składzie, działaczki wróciły do agresji słownej. Na celowniku znalazł się minister Kamiński.

- Jeżeli pan Kamiński uważa, że wszystko jest ok, to ja go zapraszam na jeden z marszy. Np. w najbliższą środę. Może przyjść też w poniedziałek na blokadę w Warszawie. Niech nie ma żadnej plakietki, że jest ministrem Kamińskim. Ubierze czapeczkę, zwykłą kurteczkę, to może i jemu wpieprzą i może to będzie bardzo słuszne. I może w końcu przestaną gadać głupoty

- powiedziała Klementyna Suchanow. Ta sama, która nazywała dziennikarzy psami.