Okupacja Polski, zbrodnie na cywilach i Powstanie Warszawskie - tego NIE UCZĄ się niemieccy maturzyści

Niemieccy maturzyści nie są uczeni o historii okupacji Polski podczas II wojny światowej, zbrodniach na ludności cywilnej, Powstaniu Warszawskim - mówi szefowa berlińskiego oddziału Instytutu Pileckiego Hanna Radziejowska. Dodaje, że jej instytucja zamierza to zmienić.

Niemieccy żołnierze prowadzą kobiety na rozstrzelanie w Palmirach
By nieznany - Władysław Bartoszewski, "Warszawski pierścień śmierci 1939-1944", Interpress, Warszawa 1970.Narodowe Archiwum Cyfrowe (Sygnatura: 21-206-2) (Polish National Digital Arc

- W niemieckich kompendiach przygotowujących do matury z historii nie omawia się przebiegu okupacji Polski podczas II wojny światowej poza wskazaniem daty i przyczyny wybuchu wojny oraz przedstawianymi w kontekście Holokaustu lokalizacjami obozów zagłady. W ośmiu przeczytanych przeze mnie podręcznikach nie było słowa o terrorze i zbrodniach na polskiej inteligencji i ludności cywilnej, o Powstaniu Warszawskim, polskim państwie podziemnym i rządzie na emigracji. O Armii Krajowej znalazłam jedną wzmiankę

- zaznacza badaczka.

- Łączy nas historia tysiącletniego sąsiedztwa, w XX w. była ona bardzo trudna, dlatego obie strony powinny ją znać i się o niej uczyć - podkreśla Radziejowska.

- Niemiecka edukacja musi i powinna zacząć uwzględniać polską historię, tak jak w polskich szkołach uczymy się o historii Niemiec

- uzupełnia.

Szefowa berlińskiej filii Instytutu tłumaczy, że opis II wojny światowej, który wyłania się z niemieckich podręczników do matury (czyli poziomu Sekundarstufe 2), oprócz chronologicznego przebiegu wydarzeń całej wojny, koncentruje się wokół dwóch tematów: Holokaustu i historii niemieckiego ruchu oporu wobec III Rzeszy. Dodaje, że dokładna analiza programów nauczania i podręczników w zdecentralizowanym niemieckim systemie oświaty, który różni się w zależności od kraju związkowego, wymaga dokładnego omówienia. Zauważa jednak pewne ogólne trendy, przegląd tematów, których znajomość jest wymagana od niemieckich maturzystów.

Obficie opisane... niemieckie grupy oporu przeciw III Rzeszy

Jako przykład Radziejowska podaje jedno z kompendiów przygotowujących do matury z historii, obejmujące lata 1815-1945.

- W tej 335-stronicowej książce polskiej tematyce poświęcono 54 linijki tekstu, które w skrócie przedstawiają historię Polski od XVIII wieku do 1939 r., oraz granice w 1945 r. i wypędzenie Niemców z dzisiejszych Ziem Zachodnich. 20 stron przeznaczono na historię Holokaustu, 13 na szczegółowe omówienie niemieckich grup oporu przeciwko III Rzeszy

- opisuje.

Rozmówczyni zaznacza, że w części dotyczącej ratowanie Żydów pojawia się tylko jeden przykład - niemieckiego fabrykanta Oskara Schindlera. W innym podręczniku, w którym znajdują się analogiczne proporcje i dobór materiału, na mapie prezentującej nowe granice państw po 1945 r., na Ziemiach Zachodnich - które przypadły Polsce w zamian za utratę tzw. Kresów z Lwowem i Wilnem na rzecz ZSRR - znajduje się duży napis "reparacje" - zauważa.

Wymordowani Żydzi - bezimienni

Radziejowska zwraca również uwagę na to jak w niemieckich kompendiach przedstawia się liczbę ofiar wojny. W każdym z podręczników figuruje tylko całkowita liczba 6 mln wymordowanych Żydów Europy, polscy Żydzi nie są w żaden sposób wyodrębnieni - relacjonuje. W różnych książkach wymienia się poszczególne grupy i kategorie ofiar, zazwyczaj oddzielnie mówi się tam o ludobójstwie Sinti i Romów, ofiarach eutanazji, homoseksualistach czy jeńcach wojennych; pojawiają się też bardziej ogólne, ale nieprecyzyjne kategorie w rodzaju "poległych żołnierzy", "sowieckich Żydów" czy "cywilów polskich i sowieckich". Jak podkreśla badaczka, "to oznacza, że niemiecki maturzysta nie dowie się, że Polska straciła w sumie 6 mln swoich obywateli, w tym 3 mln polskich Żydów".

Instytut Pileckiego rozpoczął prace nad badaniem stanu świadomości historycznej niemieckiej młodzieży na temat historii Polski - mówi szefowa jego berlińskiego oddziału. Wyjaśnia, że nie chodzi tylko o analizowanie treści podręczników czy programów nauczania, ale o rzetelne zbadanie realnej wiedzy młodych Niemców o Polsce i jej historii. Takie badanie byłoby bazą do opartej na faktach dyskusji nad niemieckim nauczaniem historii i pozwoliłoby też projektować dalsze działania mające na celu wypełnienie "pustego miejsca w niemieckiej pamięci" dotyczącego zbrodni w okupowanej Polsce - uzupełnia.

Jak zauważa, w niemieckich podręcznikach omawiany jest temat wojny totalnej (niem. Vernichtungskrieg) i jej konsekwencji, ale pojawia się dopiero w kontekście napaści III Rzeszy na ZSRR w czerwcu 1941 r., nie 1 września 1939 r. Podręczniki odnotowują zbrodnie przeciwko ludności cywilnej w okupowanej Europie na przykładzie francuskiego Oradour-sur-Glane czy czeskich Lidic (w każdym z tych miejsc zginęło po kilkaset osób). Brak w tym miejscu jakichkolwiek wzmianek o spaleniu i wymordowaniu kilkuset polskich wsi, tragicznych losach Zamojszczyzny czy rzezi warszawskiej Woli (gdzie w trzy dni zamordowano 30-40 tys. osób) - zwraca uwagę Radziejowska. Dodaje, że za pozytywne można uznać pojawienie się w każdym podręczniku tematyki współpracy III Rzeszy z ZSRR i paktu Ribbentrop-Mołotow.

Badaczka podkreśla, że bardzo dobrą informacją są niedawne decyzje Bundestagu o stworzeniu w Berlinie dwóch nowych centrów dokumentacyjnych. Pierwsze będzie poświęcone przebiegowi i ofiarom niemieckiej okupacji na różnych terenach Europy, drugie ma być częścią miejsca pamięci polskich ofiar II wojny światowej i skupiać się na okupacji w Polsce, jej ofiarach i ogólniejszej tematyce stosunków niemiecko-polskich.

Według Radziejowskiej żadne z tych działań nie zastąpi jednak systemowej edukacji prowadzonej w szkołach.

- Jest ona niezbędna szczególnie teraz, gdy rośnie pokolenie Niemców, które nie ma żadnej świadomości wyrządzonych Polsce krzywd

- uzupełnia.

Niemcy wystrzegają się "nacjonalizacji pamięci"

Szefowa Instytutu przypomina tegoroczną dyskusję w Niemczech dotyczącą upamiętnienia polskich ofiar niemieckiej okupacji w Berlinie. Wielu niemieckich badaczy i polityków protestowało przeciwko takiemu pomnikowi mówiąc o szkodliwym wymiarze nacjonalizacji pamięci i tworzeniu sytuacji "konkurencji pamięci". W tego typu wypowiedziach podkreślano niebezpieczeństwo opowiadania historii z perspektywy narodu - mówi Radziejowska.

- To podejście szczególnie dziwi w świetle stricte narodowej, niemieckiej perspektywy treści zawartych w podręcznikach do matury. Jest to szczególnie widoczne przy omawianiu oporu wobec III Rzeszy, gdzie znajduje się tylko i wyłącznie opis niemieckich środowisk opozycyjnych

- ocenia badaczka.

"Po lekturze tych podręczników w ogóle przestało mnie dziwić, że aż 30 proc. Niemców uważa, iż ich dziadkowie działali w ruchu oporu, a tylko 2 proc. z nich sądzi, że ich przodkowie tworzyli III Rzeszę" - konkluduje Radziejowska przypominając badania opublikowane w dzienniku "Die Zeit" z okazji 75. rocznicy zakończenia II wojny światowej.

 

Źródło: PAP, niezalezna.pl

#nauki historii w Niemczech #historia Niemiec #II wojna światowa

am
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo