Po orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego z 22 października, który stwierdził, że przepis zezwalający - na mocy ustawy z 1993 r. - na dopuszczalność aborcji w przypadku dużego prawdopodobieństwa ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu jest niezgodny z konstytucją, w całym kraju odbywały się wielotysięczne protesty przeciw zaostrzeniu prawa aborcyjnego. Do tej pory wyrok TK nie został opublikowany w Dzienniku Ustaw.

Niejednokrotnie byliśmy świadkami m.in. niesłychanej agresji strajkujących, aktów wandalizmu, czy wulgaryzmów wykrzykiwanych bez opamiętania na ulicach polskich miast. 

Od Lempart i jej kolegów dostało się nieraz również dziennikarzom. Reporterka Telewizji Republika została zaatakowana przez protestujących, dziennikarka TVP Info siłą wypchnięta z siedziby "Strajku". Z kolei dziennikarze m.in. naszego portalu, czy "Gazety Polskiej" nie zostali wpuszczeni na konferencję prasową i usłyszeli, że są "psami", "służbami pisowskimi".  

Innym razem Lempart postanowiła sprzyjających jej posłów wykorzystać jako ochronę - do torowania korytarza przez kordon policji, a akty wandalizmu wycelowane były nie tylko w kościoły, miejsca pamięci, ale też w polityków, których adresy upubliczniano w internecie, by protestujący mogli iść skandować pod ich oknami.

Wyczynów "Strajku Kobiet", które z godnością i honorem nie mają absolutnie nic wspólnego, namnożyło się tak wiele, że tym bardziej dziwi fakt, gdy słyszymy, iż to rządzący nie znają powyższych pojęć.

Tymczasem takie właśnie nagranie pojawiło się w sieci: