Kiedy rodzina McCormicków wróciła we środę po południu do domu, ich pies poszedł prosto do salonu, w którym już ustawiono bożonarodzeniowe drzewko. Węszył wokół choinki, przy której leżały strącone bombki i ozdoby - relacjonowała 16-letnia Taylah McCormick.

"Spojrzałam w górę i tuż przed moją twarzą ukazał się ten przepiękny, mały, wspaniały koala" - powiedziała australijskiej stacji ABC News matka Taylah, Amanda McCormick. "Nie mogłam w to uwierzyć, byłam w szoku, był tuż przede mną" - uzupełniła.

"To było dość stare, sztuczne drzewko, ale koala wciąż starał się zjadać jego igły. Widziałam jak je chrupał, ale przestał, gdy zdał sobie sprawę z tego, że są plastikowe"

- powiedziała Taylah i dodała, że koala zaplątał się również w światełka.

Pani McCormick początkowo nie mogła uwierzyć, że zwierzę jest żywe, przypuszczała, że któreś z jej dzieci umieściło na choince maskotkę. Opowiadała, że koale pojawiały się wcześniej w okolicach ich domu, ale nigdy nie wchodziły do środka.

Rodzina natychmiast powiadomiła o zdarzeniu lokalne służby odpowiedzialne za ochronę przyrody, które również początkowo uznały zgłoszenie za żart. "Chwilę zajęło nam przekonanie ich, że na naszej choince naprawdę siedzi koala" - tłumaczyła Amanda McCormick.

Koala początkowo nie chciał opuścić choinki, ale przybyli ratownicy rozplątali zwierzę, ściągnęli je ze świątecznego drzewka i przetransportowali na prawdziwe drzewo w okolicznym lesie.

Koala okazał się cieszącą się dobrym zdrowiem młodą, około trzy-czteroletnią samicą. Taylah nadała jej imię Daphne. Nakręcone przez dziewczynę zdjęcia i filmiki szybko stały się bardzo popularne w mediach społecznościowych.

"Koala prawdopodobnie wszedł do tego domu, ponieważ spodobał mu się wygląd choinki" - skomentowała Dee Hearne-Hellon z organizacji zajmującej się tymi zwierzętami.