Jak powiedziała dziś oficer prasowa Komendy Miejskiej Policji w Sopocie Lucyna Rekowska, seniorka wciągnięta grę z oszustami uwierzyła też, że jej dom obserwują już policjanci, a oszczędności trzymane w domu są dowodami w sprawie i trzeba zrobić im zdjęcia.

"Niestety nie odzyskała już pieniędzy. Ponadto kilka godzin wcześniej seniorka otrzymała telefon z informacją, że ktoś przyniesie jej list z instytucji. Niczego nie podejrzewając potwierdziła dzwoniącemu swoje dane osobowe i adres zamieszkania"

- dodała Rekowska.

Od początku grudnia sopoccy policjanci odnotowali kilka prób oraz jedno dokonane oszustwo metodą "na policjanta".

Sprawcy cały czas modyfikują swoje metody oszustwa. W ostatnim czasie dzwoniąc na telefon stacjonarny podają się za pracownika poczty i mówią, że mają przesyłkę z banku lub Zakładu Ubezpieczeń Społecznych.

Proszą o podanie adresu i na tym rozmowa się kończy. Później dzwoni osoba podająca się za policjanta lub prokuratora i twierdzi, że na mieszkanie planowany jest napad, konto bankowe seniora jest zagrożone albo że oszuści zdobyli z banku dane osobowe seniora i chcą na nie zaciągnąć kredyty.

Oszust dopytuje też, czy wcześniej dzwonił ktoś z poczty i pytał o adres. Stara się on wmówić seniorowi, że "policjanci" chcą złapać całą szajkę oszustów. Następnie twierdzi, że aby uchronić się przed utratą pieniędzy należy je przekazać policji.

"Osoby, które odbierają telefony z podobną informacją powinny się zorientować, że jest to próba oszustwa w momencie, kiedy osoba pyta o szczegółowe informacje, w tym o oszczędności, a następnie każe je wypłacić czy zabrać z mieszkania i przekazać policjantowi albo osobie, która się po nie zgłosi"

- powiedziała sopocka policjantka.