W listopadzie politycy PSL informowali, że planowany na jesień kongres PSL został przełożony ze względu na panującą epidemię, która uniemożliwiła przeprowadzenie kampanii sprawozdawczo-wyborczej w organizacjach powiatowych i wojewódzkich. Wyrażali nadzieję, że być może uda się zorganizować kongres na wiosnę przyszłego roku. Zgodnie ze statutem PSL, prezesa partii wybiera się na kongresie bezwzględną większością głosów spośród co najmniej dwóch kandydatów. 

Wicemarszałka Sejmu Piotra Zgorzelskiego zapytano dziś, kiedy może odbyć się kongres PSL. Po uwadze, że kadencja prezesa PSL Władysława Kosiniaka-Kamysza upłynęła w listopadzie, wicemarszałek Sejmu został zapytany, czy sam "nie ma ochoty wystartować na prezesa PSL". Zgorzelski zażartował, że po tak trudnym pytaniu zaczyna się trochę denerwować.

- Powiem zupełnie poważnie: nie mam takiego zamiaru. Uważam, że prezes Władysław Kosiniak-Kamysz przeszedł próbę ognia, kiedy przejmował Stronnictwo w bardzo trudnym momencie, w bardzo trudnej sytuacji. Nawet mówiłem, że staje się syndykiem masy upadłościowej. Dał radę, przeprowadził Polskie Stronnictwo Ludowe przez trudny okres, jest współtwórcą projektu Koalicji Polskiej, która przyniosła nam sukces, ma prawo odnowić swój mandat

 - powiedział Zgorzelski.

Zadeklarował, że jeśli będzie taka możliwość, będzie chciał być tą osobą, która zgłosi Kosiniaka-Kamysza jako kandydata na prezesa PSL". "Tym samym, odpowiadając na pytania, nie mam żadnych ambicji w tej kwestii" - dodał Zgorzelski.