Wniosek trafił do komisji parlamentarnej, a następnie musi przejść trzy czytania w Knesecie przed ogłoszeniem nowych wyborów, które mogłyby się odbyć wiosną lub latem 2021 roku.

„Rozwiązanie Knesetu nie jest zwycięstwem, to pierwszy krok w kierunku innego rządu, który zajmie się koronawirusem i gospodarką i nie będzie sprawiał, że Izraelczycy nienawidzą się nawzajem”

- napisał na Twitterze lider opozycji Jair Lapid, z inicjatywy którego wniosek trafił do parlamentu.

Głosowanie nastąpiło zaledwie siedem miesięcy po objęciu władzy przez koalicję partii Likud premiera Benjamina Netanjahu i Niebiesko-Białych, które pomimo różnic programowych deklarowały chęć stawienia czoła kryzysowi, wywołanemu przez Covid-19. Jednak, jak zauważają komentatorzy, poczucie jedności narodowej minęło szybko przez niekończące się konflikty i przepychanki gabinetowe.

Dołączając do opozycji w głosowaniu partia Ganca oskarża premiera o przedkładanie własnych interesów osobistych nad interesy kraju. Netanjahu jest sądzony za szereg zarzutów korupcyjnych, a Ganc oskarża premiera o utrudnianie kluczowych prac rządowych, w tym nad budżetem, w nadziei na opóźnienie lub unieważnienie postępowania sądowego przeciwko niemu.

Rząd nie przyjął jeszcze budżetu na 2020 rok, co jest wynikiem podziałów między koalicjantami. Brak budżetu spowodował poważne cięcia dla Izraelczyków w czasie, gdy z powodu pandemii bezrobocie szacuje się na ponad 20 proc. Jeśli budżet nie zostanie uchwalony do 23 grudnia, izraelskie prawo przewiduje automatyczne rozwiązanie parlamentu i nowe wybory 23 marca 2021 roku.

Wydaje się jednak, że również sam Netanjahu dąży do przyspieszonych wyborów, aby - jak zauważa portal Times of Israel - nie wywiązać się z umowy o rotacyjnym sprawowaniu funkcji premiera, którą podpisał z Gancem w maju. Zgodnie z jej warunkami Ganc powinien objąć urząd szefa rządu w listopadzie 2021 roku, jednak od wielu tygodni media izraelskie donoszą, że jest to mało prawdopodobne.