- Wprowadzana przez rząd Elektroniczna Weryfikacja Uprawnień Świadczeniobiorców (e-WUŚ) jest dziurawa jak sito, i - moim zdaniem - niepotrzebna. Natomiast nowy system doskonale służy budowaniu biurokracji i marnotrawieniu środków publicznych – ocenia stanowczo były wiceminister zdrowia, poseł PiS Bolesław Piecha zmiany forsowane przez Platformę Obywatelską.

Od 1 stycznia pacjenci w Polsce, przychodzący do placówek ochrony zdrowia, nie muszą przynosić dokumentów potwierdzających ubezpieczenie. Pracownicy rejestracji mogą sprawdzać ich uprawnienia online w systemie e-WUŚ. I teoretycznie ma pozwolić na szybkie sprawdzenie, czy osoba korzystająca ze świadczeń zdrowotnych posiada uprawnienia. Ale…

- Jest to marnotrawienie pieniędzy, ponieważ w Polsce zgodnie z konstytucja każdy jest uprawniony do świadczeń opieki zdrowotnej, finansowanej ze środków publicznych. I to niezależnie od sytuacji finansowej chorego – mówi portalowi Niezalezna.pl poseł Piecha. - W związku z czym, wydano wielką summę pieniędzy na system, który z konstytucyjnego punktu widzenia nie ma najmniejszego znaczenia – zauważa polityk.

Jak wskazuje b. wiceminister zdrowia, system e-WUŚ ma wiele wad. M.in. może zawieść w sytuacji osób, pracujących na umowach śmieciowych.

– Istnieje niebezpieczeństwo, że mimo płacenia składki zdrowotnej co miesiąc, system e-WUŚ z uporem maniaka będzie wykazywał pacjenta jako nieobjętego ubezpieczeniem. Po to, żeby zaksięgować dane dotyczące opłat, potrzeba bowiem czasu. Składka jest zapłacona, ale system musi przyjąć dane i przekazać do NFZ. A świadczenia lekarskie są ściśle związane z okresem zatrudnienia. Więc mając, na przykład, miesięczną umowę zlecenia, zanim w systemie e-WUŚ zapali się zielona lampka pozwalająca na skorzystanie z usług lekarzy, może okazać się, że będą to ostatnie dni miesiąca, w którym osoba pracowała. Czyli de facto, na wykorzystanie wpłaconych przez nas środków do NFZ będziemy mieli zaledwie kilka dni. Bo przyjdzie następny miesiąc, który nie był opłacony, bo przykładowo człowiek zmienił pracodawcę – uprzedza Piecha.