Od zeszłego tygodnia w Szwecji obowiązuje limit publicznych zgromadzeń do ośmiu osób, a od 20 listopada - zakaz sprzedaży alkoholu w restauracjach po godz. 22. Wcześniej można było organizować publiczne imprezy do 50 osób.

Szwecja w porównaniu z innymi krajami Europy, gdzie w ostatnich dniach przyrost nowych zakażeń wyhamowuje, wciąż notuje wysokie liczby potwierdzonych infekcji. "Być może krzywa już wypłaszcza się, ale wciąż mamy do czynienia z rozległym rozprzestrzenieniem się koronawirusa" - stwierdził Tegnell.

Według prognozy Urzędu Zdrowia Publicznego z końca listopada szczyt zakażeń może nastąpić dopiero w połowie grudnia. Mimo to, w Szwecji wciąż władze nawet nie zalecają stosowania maseczek ochronnych! W niektórych sklepach są one jednak rozdawane klientom. Według Tegnella nie jest to właściwe postępowanie.

- Lepszym pomysłem jest ograniczenie liczby osób przebywających w pomieszczeniu, aby uniknąć tłoku

 - stwierdził.

Według branżowego portalu edukacyjnego "Lararen" w wielu szkołach panuje strach przed chorobą, rodzice zatrzymują swoje dzieci w domach, a nauczyciele zakładają maseczki z własnej inicjatywy.