Kontrowersyjna sytuacja miała miejsce w 76. minucie meczu Lechii z Lechem. Po rzucie rożnym wykonanym przez Rafała Pietrzaka i uderzeniu głową Łukasza Zwolińskiego arbiter uznał, że piłka nie przekroczyła całym obwodem linii bramkowej. Jak pokazały powtórki sędzia Łukasz Szczech się pomylił, a brak technologii "goal line" w Ekstraklasie sprawił, że błąd nie został naprawiony.

Lechia strzeliła gola, ale sędzia nie zauważył, że piłka była w bramce

Poznaniacy zapewnili sobie zwycięstwo osiem minut później. Po uderzeniu Pedro Tiby ręką w polu karnym interweniował Michał Nalepa, co skończyło się czerwoną kartką i "jedenastką". Rzut karny pewnie wykorzystał Mikael Ishak i Lech wygrał w Gdańsku 1:0.

Lech wygrywa w Gdańsku po bramce z rzutu karnego

Radości z wyniku nie krył trener trener Kolejorza Dariusz Żuraw.

Gratuluję postawy mojemu zespołowi. Po trzech "gongach", jakie dostaliśmy w ostatnich trzech meczach, nie jest łatwo się podnieść, ale moja drużyna pokazała dzisiaj charakter. Może nie było to jakieś wybitne spotkanie, jednak zdobyliśmy trzy bardzo ważne punkty. Mam nadzieję, że będzie to początek naszej dobrej serii, którą zakończymy w ostatnim w tej rundzie meczu z Wisłą Kraków

- mówił szkoleniowiec drużyny.

Lecha już w czwartek czeka kolejny sprawdzian w Lidze Europy. W Lizbonie "Kolejorz" zagra z Benficą.