W niedzielę na antenie Polsatu News w programie "Państwo w Państwie" wyemitowano materiał o przemycie na teren Aresztu Śledczego na warszawskiej Białołęce narkotyków, alkoholu, pornografii oraz telefonów komórkowych. "W Areszcie Śledczym w Białołęce od ponad 3 lat kwitł nielegalny handel narkotykami, alkoholem, pornografią oraz telefonami komórkowymi" - czytamy na portalu polsatnews.pl.

- W postępowaniu prowadzonym pod nadzorem Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga Centralne Biuro Śledcze Policji zatrzymało pod zarzutami korupcji kilkunastu funkcjonariuszy Służby Więziennej, w tym strażników z Aresztu Śledczego Warszawa-Białołęka. Śledczy podejrzewają, że przez ostatnie lata, strażnicy wysługiwali się grupom przestępczym. Mieli oni pomagać w przemycie kontrabandy za mury aresztów i więzień. Według organów ścigania współpraca ze strażnikami zaowocowała tym, że przestępcy mieli dostęp do narkotyków, alkoholu, pornografii, ale także robota kuchennego - podaje portal.

Wśród zatrzymanych do tej sprawy był Andrzej Z. ps. "Słowik" z grupy pruszkowskiej oraz m.in. mecenas Olga J. - prawniczka Jarosława B., sportowca oskarżanego o udzielanie narkotyków i pomawianego o gwałt.

O tę sprawę zapytany został w poniedziałek podczas konferencji prasowej minister sprawiedliwości prokurator generalny Zbigniew Ziobro.

- W tej sprawie posiadam wiedzę jako prokurator generalny - opowiedział.

Wskazał, że w tej sprawie śledztwo prowadzi prokuratura wspólnie z Centralnym Biurem Śledczym Policji przy współpracy z osobami nadzorującymi na najwyższym poziomie Służbę Więzienną. - Środki dowodowe i operacyjne (...) pozwoliły na tak skuteczne zdefiniowanie zakresu działań środowiska przestępczego na terenie tego bardzo dużego zakładu karnego i doprowadzić do eliminacji tego procederu - powiedział Ziobro.

- Z całą pewnością będą dalej idące konsekwencje, ale prymat w tej chwili mają działania wykrywcze zmierzające do wyciągnięcia odpowiedzialności karnej tych, którzy ten proceder przeprowadzali. Dlatego nie wszystko mogę powiedzieć o kulisach tego śledztwa

 - podkreślił prokurator generalny.

Dodał, że na bieżąco był informowany od początku wykrycia tej siatki oraz później o definiowaniu jej zakresu działania.

- Chętnie odpowiem w momencie kiedy sprawa od strony procesowej na to dojrzeje

 - zapewnił