Protestujący zebrali się na wiecu na moście między niemieckim Frankfurtem nad Odrą a polskimi Słubicami w sobotnie popołudnie.

Według policji w proteście uczestniczyło około 1000 demonstrantów, w tym neonaziści. Wśród protestujących było też około 300 demonstrantów z polskiego "Strajku przedsiębiorców", informuje rbb24. Większość zgromadzonych nie przestrzegała wymogu posiadania maseczek ani utrzymania bezpiecznej odległości.

Demonstranci wzywali do jedności niemiecko-polskiej i nazwali swoje spotkanie "świętem wolności". Oprócz flag polskich były też tęczowe flagi.

W tym samym czasie około 150 kontrmanifestantów zebrało się na dworcu we Frankfurcie nad Odrą i przemaszerowało przez miasto. Wezwali do wzajemnej solidarności w pandemii i do noszenia maseczek.

Policja wielokrotnie wzywała, żeby przestrzegano środków bezpieczeństwa, ale nie odniosło to skutku.

Założyciel ruchu niemieckich koronasceptyków, Michael Ballweg ze Stuttgartu, pojawił się nad brzegiem Odry i wygłosił przemówienie do zgromadzonych. Wypowiedział się przeciwko ekstremizmowi. "Jesteśmy pokojowym ruchem, w którym ekstremizm, przemoc, antysemityzm i nieludzkie idee nie mają miejsca", powiedział. Tłum skandował, że w żadnym wypadku nie są prawicowymi ekstremistami.

Mimo to w sobotę nad Odrą demonstrowali obok siebie koronasceptycy i prawicowi ekstremiści, tacy jak Maik Schneider. Sąd Okręgowy w Poczdamie już dwukrotnie skazał go za podpalenie gimnazjum w Nauen, które miało służyć jako schronisko dla uchodźców.

Manifestacji pilnowało kilkuset policjantów.