Przez ostatni miesiąc aż 6 banków zdecydowało się na kolejne cięcia oprocentowania depozytów – wynika z najnowszego rankingu lokat i kont oszczędnościowych. Tym bardziej depozyty dające 2-3% odsetek wydają się niemałą gratką. Nawet pomimo „gwiazdek”.

Gorszej oferty depozytowej być nie może? Banki zdają się udowadniać osobom oszczędzającym, że to jednak możliwe. W listopadowym rankingu HRE Investments aż 6 instytucji zdecydowało się na pogorszenie oferty. 

Najlepsze dostępne dziś depozyty pozwalają zarobić 2-3% w skali roku. Niestety takich ofert jest teraz w bankach już tylko pięć. Do tego są limitowane. Chodzi o to, że przeznaczone są np. dla nowych klientów, można dzięki nim powierzyć pieniądze na określony czas (np. 3 miesiące), mamy górną granicę atrakcyjnie oprocentowanej kwoty (np. 10-20 tys. zł), a do tego często musimy założyć w banku konto, wyrobić sobie kartę i aktywnie z tych produktów korzystać, aby uniknąć opłat. Dlatego warto dokładnie czytać regulaminy promocji, aby mieć pewność, że faktycznie na danej ofercie skorzystamy.

Przezwyciężenie tych przeciwności pozwala jednak zarobić wielokrotnie więcej niż to co oferuje statystyczna roczna lokata. Te wg ostatnich danych NBP były bowiem oprocentowane na zaledwie 0,1-0,2% w skali roku.

Trudno się więc dziwić, że w ostatnich miesiącach z bankowych lokat odpływają pieniądze. Jeszcze przed epidemią (w lutym) trzymaliśmy na nich prawie 295 mld zł. Dziś jest to o ponad 75 mld mniej - sugerują wyliczenia NBP wg stanu na koniec października. To oznacza, że z lokat w ciągu 8 miesięcy odpłynęła co czwarta złotówka. Z tak dynamicznymi zmianami nie mieliśmy do czynienia co najmniej od 1996 r. - od kiedy NBP gromadzi stosowne dane. 

Z drugiej za to strony kapitał napływa do aktywów, które dają szansę na solidniejsze zyski i lepszą ochronę kapitału przed inflacją. Chodzi o detaliczne obligacje skarbowe, rynek nieruchomości czy fundusze inwestycyjne. W każdym z tych kierunków zmierza w ostatnim czasie nawet po kilka miliardów złotych oszczędności co miesiąc. Mniejsze, ale wciąż pokaźne kwoty Polacy angażują też kupując złoto czy samodzielnie inwestując na giełdzie.

I choć we wrześniu i październiku odpływ kapitału z lokat trochę zwolnił (spadł poniżej 10 miliardów miesięcznie), to wciąż trwa i najpewniej trwać będzie. Przemawiają za tym prognozy sugerujące utrzymanie poziomu stóp procentowym na niskim poziomie, a z drugiej strony przewidywania dotyczące inflacji. Chodzi o to, że w najbliższym czasie wzrosty cen nas nie opuszczą, a więc za kapitał trzymany w bankach będzie można kupić coraz mniej.
 



Artykuł pochodzi ze strony filarybiznesu.pl