40-dniowy post zwany filipowym jest dłuższy od adwentu u katolików. Dla wiernych, obchodzących święta religijne według kalendarza juliańskiego, zawsze zaczyna się 28 listopada, a ostatnim jego dniem będzie Wigilia Bożego Narodzenia.

- Chodzi o to, żeby było to 40 dni, w czasie których udajemy się w wędrówkę w głąb naszej duszy, naszej religijności i pokory, ponieważ taki jest sens tego postu. Nie czekać na Boże Narodzenie, ale wyjść naprzeciw tego święta

 - podkreślił na antenie prawosławnego Radia Orthodoxia ks. dr Doroteusz Sawicki ze stołecznej katedry prawosławnej św. Marii Magdaleny.

Nazwa postu pochodzi od apostoła Filipa; zaczyna się po dniu pamięci o nim. Post ów był przestrzegany już w początkach chrześcijaństwa, choć wtedy był krótszy (u niektórych chrześcijan trwał siedem dni). W 1166 roku jego stałą datę i długość ustanowił sobór w Konstantynopolu.

Prawosławni duchowni podkreślają, że post powinien być okresem wzmożonej pobożności i duchowego doskonalenia się.

- To nie jest oczekiwanie, czyli przysłowiowa bierność. W Kościele prawosławnym ma być to proces bardzo dynamicznej przemiany życia człowieka, dlatego też często ten post jest nazywany wiosną duchową - dodał ks. Sawicki.

Przedstawiciele polskiej Cerkwi liczbę wiernych w kraju szacują na 450-500 tys. osób. Według danych GUS, ale uznawanych przez hierarchów za niemiarodajne, przynależność do Kościoła prawosławnego w Polsce w ostatnim spisie powszechnym zadeklarowało 156 tys. osób.