Jabłoński został zapytany w radiu TOK FM, czy UE grozi rozpad. Odparł, że wspólnocie grozi obecnie próba zmiany tego, jak funkcjonuje.

"Obejście traktatów tak naprawdę jest ich naruszeniem. Jeśli ta próba okaże się skuteczna, wtedy rzeczywiście może się okazać, że coraz więcej państw może stwierdzić, że nie na to się umawiały i taki rozpad może nastąpić"

- podkreślił.

Według Jabłońskiego należy zwracać uwagę na przepisy i kompetencje, jakie ktoś chce nadać organom międzynarodowym. "Jeżeli mamy w traktacie jasno napisane, że do stwierdzania naruszeń praworządności może dojść w UE jednogłośną decyzja Rady Europejskiej, a dziś próbuje się tworzyć odrębną procedurę i mówi się: dla stwierdzenia naruszeń praworządności - i to takich, które łączą się z konsekwencją odebrania pieniędzy, najsurowszą z możliwych sankcji - może być decyzja 15 państw, to jest to odejście od zasady" - dodał.

Wiceszef MSZ podkreślił, że bez praworządności nic nie może funkcjonować. "Jednak stwierdzać, że praworządność naruszono możemy w taki sposób, jak się na to umówiono" - zaznaczył. "W traktacie o UE nie ma ograniczenia zakresu praworządności. Mówi on, że stałe i poważne naruszenie praworządności stwierdza się jednomyślnie" - dodał Jabłoński. Jego zdaniem takie zagrożenie naruszenia praworządności musi mieć charakter poważny i stały.

Wspólna deklaracja

W czwartek premierzy Polski i Węgier Mateusz Morawiecki i Viktor Orban we wspólnej deklaracji podtrzymali stanowisko ws. budżetu UE na kolejnych siedem lat.

"Musimy dbać o spójność UE, ona jest również zaszyta w tym prawie weta, którego my – jeśli będzie taka potrzeba - nie zawahamy się użyć; nie tylko dla dobra Węgier, dla dobra Polski, ale dla dobra całej Unii Europejskiej"

- mówił w Budapeszcie Morawiecki. Orban zaznaczał, że Węgry nie przyjmą propozycji, która byłaby nie do przyjęcia dla Polski.