Piosenkarka zasugerowała w „Gościu Wydarzeń”, że od czasu, jak koronawirus zaczął rozprzestrzeniać się na świecie, "być może spadły kondycja ducha, emocjonalności, jak i poziom odporności ludzi". - Czy jeśli 99 proc. ludzi na świecie jest zdrowych, to czy mamy do czynienia z pandemią? - pytała.

- Ludzie umierają masowo, (ale też) tak było wcześniej. W tym roku się bardziej się temu przyglądamy - powiedziała Górniak. Jak dodała, pomieszano fakty z "kreowanymi obrazami na podtrzymanie wiarygodności", a są to "dwa różne światy". 

- W tym roku stres pomnożono na naszych oczach do maksimum, dlatego ludziom spadła odporność i chorują. Jesteśmy świadkami rozpadu naszego świata, trzeba dodać ludziom otuchy. To, ze nikt nie chroni ich pod względem emocjonalnym, to jest katastrofa. To zadanie lekarzy, ale i artystów

- mówiła wokalistka.

Statyści w szpitalach?

W programie poruszono też słowa Górniak z początku listopada. Stwierdziła wówczas, że w szpitalach nie leżą chorzy na Covid-19, ale statyści. Zareagował wtedy były Główny Inspektor Sanitarny Marek Posobkiewicz, który w tamtym czasie był hospitalizowany z powodu zakażenia koronawirusem.

Piosenkarka wyjaśniła, że jej słowa o statystach zostały "wyciągnięte z kontekstu".

- Gdybym faktycznie powiedziała, że w szpitalach nie ma chorych ludzi, ale są statyści, to byłoby to absurdem. - Wydaje się, że komukolwiek trudno jest w to uwierzyć, a jednak ludzie uwierzyli - mówiła.

Edyta Górniak zapewniła, że "nie jest zła na ludzi" negatywnie komentujących tę wypowiedź. - Jesteśmy w trudnym momencie życia. Nie mam żalu do tych, których to rozzłościło, ale tych, którzy nadali inny kontekst wypowiedzi - mówiła.

- Zostały zmanipulowane tak, aby było po czyjejś myśli. Ewentualnie osoby, które rozpętały tę burzę, zrozumiały je tak, jak były w stanie - uznała.