Jak przekazał w czwartek rzecznik Komendy Miejskiej w Łodzi Marcin Fiedukowicz, do zdarzenia doszło 12 listopada na przystanku autobusowym u zbiegu al. Piłsudskiego i ul. Sarniej.

- Z relacji kierowcy autobusu wynikało, że wjazd na przystanek zablokował mu zaparkowany w zatoczce samochód marki volkswagen passat. Siedzący za jego kierownicą mężczyzna rozmawiał przez telefon komórkowy i ignorował sygnały, nadal blokując zatoczkę. Pracownik przedsiębiorstwa komunikacyjnego wysiadł z autobusu, aby zwrócić mu uwagę. Jednak jeszcze zanim podszedł do passata, mężczyzna wysiadł z maczetą w ręku i zagroził mu pozbawieniem życia

 - zrelacjonował Fiedukowicz.

Kierowca autobusu wrócił do swojego pojazdu i wezwał na pomoc policję, natomiast napastnik uciekł z miejsca zdarzenia.

Policjanci przeanalizowali dostępny materiał dowodowy i dotarli do świadków zdarzenia, co pozwoliło im na wytypowanie osoby podejrzewanej o atak na kierowcę autobusu. Był to 40-letni mieszkaniec Łodzi, który już we wstępnej rozmowie z funkcjonariuszami przyznał się do popełnienia przestępstwa i wskazał miejsce ukrycia maczety. Mężczyzna usłyszał zarzut kierowania gróźb karalnych, za co grozi do 2 lat pozbawienia wolności.