Państwa członkowskie UE nie osiągnęły w ubiegły poniedziałek jednomyślności ws. wieloletniego budżetu UE i decyzji ws. funduszu odbudowy. Polska i Węgry zgłosiły zastrzeżenia w związku z rozporządzeniem dotyczącym powiązania środków unijnych z tzw. praworządnością. Rozporządzenie przyjęto większością kwalifikowaną państw członkowskich.

Węgry jako pierwsze powiedziały weto wobec propozycji powiązania zasady praworządności z funduszami unijnymi. Polska zgłosiła zastrzeżenia. Wsparcie w tej sprawie wyraziła Słowenia.

Portugalia dołączy do Polski i Węgier?

W sprawie wypowiedział się były szef MSZ Portugalii. Paulo Portas, cytowany przez tvp.info komentował w TVI24 sytuację w Unii Europejskiej związaną z wetem premierów Polski i Węgier, którzy są wspierani przez rząd Słowenii. Portas zaznacza, że Niemcy mogą nie mieć czystych intencji.

Zdaniem Warszawy i Budapesztu, i jest to uprawniony pogląd, działania, które odbywają się w Parlamencie Europejskim, są wynikiem starań ich politycznych oponentów, którzy używają instytucji unijnych, żeby uruchomić korzystne dla siebie procesy

– stwierdził Paulo Portas.

Próba ominięcia Polski i Węgier może zrodzić obawy innych: do diabła, a jeśli pewnego dnia stanie się to z moim krajem i ja stracę moje prawo głosu, a jak się nie zgodzę, to będą dalej procedować beze mnie?”

- uważa były szef MSZ Portugalii.

Według polityka zaistniała w UE sytuacja jest problemem dla Niemiec. „Fundusz Odbudowy był jednym z „atutów” niemieckiej prezydencji” – ocenił.

Jeśli ten fundusz zostanie zablokowany, to ich prezydencja nie będzie już taka błyszcząca

– podkreślił były minister.

Co zrobi portugalska prezydencja?

Zdaniem Portasa premier Portugalii będzie dość pragmatyczny. Wyjaśnił, że ta kwestia może przejść na portugalską prezydencję, która rozpocznie działania od 1 stycznia nowego roku. „Oby to się nie zdarzyło, bo to oznacza ogromne opóźnienie w zaaprobowaniu konkretnych propozycji, ustaleniu regulacji i wpływie tych środków na ekonomię” – komentuje polityk.

Portas zauważa, że wówczas portugalska prezydencja może znaleźć się pod ogromną presją i premier Antonii będzie musiał długo rozmawiać z premierami Węgier i Polski.

Myślę, że jest on bardzo zideologizowany w sprawach krajowych i będzie dość pragmatyczny w tych rozmowach, nawet jeśli jego sojusznicy będą zaskoczeni

– twierdzi.

Były szef MSZ Portugalii sam nie ocenia dobrze mechanizmu przedstawionego – i forsowanego przez Niemców. Ze zrozumieniem skomentował motywacje Polski i Węgier w temacie weta.  Zauważył, że dobrze jest gdy UE pilnuje przestrzegania zasad praworządności, taką kontrolę powinien sprawować Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej, a nie „organy polityczne”.

Gdy tymi sprawami zajmuje się Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej jest to szanowane, bezstronne i już zmusiło pana Orbana i polskich liderów do wycofania się z wprowadzania pewnych praw

– powiedział Portas.

Polityk przekonuje, że mając na uwadze prawny punkt widzenia, trudno będzie pójść na przód bez Polski i Węgier. To stanowiłoby poważny precedens.

Obecne negocjacje prowadzi prezydencja niemiecka. Kanclerz Angela Merkel po czwartkowym wideoszczycie UE powiedziała, że trzeba kontynuować rozmowy z Węgrami i Polską. "Istnieje konsensus w sprawie budżetu UE, ale nie w sprawie mechanizmu praworządności" - podkreśliła. Obiecała, że Niemcy, które obecnie sprawują prezydencję w UE, zbadają wszystkie możliwe opcje.

Premier Mateusz Morawiecki zapowiedział wcześniej, że Polska na pewno skorzysta z prawa do sprzeciwu, jeśli nie będzie satysfakcjonującego Warszawę porozumienia w sprawie powiązania kwestii praworządności z budżetem UE. Premier Węgier Viktor Orban skierował list do niemieckiej prezydencji i szefów unijnych instytucji, w którym zagroził zawetowaniem budżetu UE i funduszu odbudowy, jeśli wypłata środków będzie powiązana z kwestią praworządności.